• Wpisów:200
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 14:10
  • Licznik odwiedzin:11 020 / 928 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W nocy usłyszałem krzyk, więc wstałem i w samych bokserkach zszedłem na dół gdzie Harry leżał nieprzytomny, marcheweczka próbował go ocucić, Niall trzymał w ramionach pobitą Tori, a Liam próbował pobić typka, który śmiał się tu wkraść. Każdy miał niepełne ubranie, a on przeciwnik miał nóż, więc Liam nie dawał sobie rady. Zbiegłem i niewiele myśląc podszedłem najbliżej jak się dało do świra z nożem
- Po co przyszedłeś?
- Po nią! Ta zdradziecka suka zwiała ode mnie, a wisi mi jeszcze 5 tysięcy! - powiedział
- Posłuchaj wpłacę kasę na twoje konto, tylko weź spierdalaj zgoda? - spytałem
- Nie! Ona ma mi dalej służyć jako domowa dziwka - powiedział złośliwie

Ślepa wściekłość zalała moje ciało, a moja twarz wykrzywiła się we wściekłym grymasie, którego najstraszniejszy był krwiożerczy wzrok, a uśmiech niemal mu dorównywał. Ci co żyli ze mną dłużej i byli teraz przytomni wiedzieli, że zaraz dojdzie do prawdziwej bójki, której ktoś może nie przeżyć i to na pewno nie będę ja. Facet zaczął wymachiwać ostrzem, a ja złapałem za nie i przytrzymałem. Krew pociekła mi po dłoni, ale teraz nie czułem nic oprócz wściekłości, która kontrolowała moim ciałem. Wyrwałem mu nóż i odrzuciłem gdzieś w kąt. Zaśmiałem się złowieszczo i podszedłem do niego. Moja pięść raz za razem uderzała w jego twarz. Gdy w końcu upadł i nie mógł się bronić odwróciłem się do niego tyłem i to był błąd, ponieważ wstał, a gdy się odwróciłem wbił mi nóż w brzuch. Ból ogarnął moje ciało, ale nie dałem żadnego znaku chłopaków, żeby zajęli się nieprzytomnymi. Popchnąłem tego faceta na ścianę i przycisnąłem go za gardło. Nie mógł oddychać i próbował się odsunąć, ale nie pozwoliłem mu na to. Dalej stałem z nożem w brzuchu. Po chwili zemdlał z braku tlenu, a ja puściłem go na ziemie, na którą upadł z łoskotem. Kierowany nieznanym mi impulsem nie wyjąłem noża tylko podszedłem do Harry'ego i ocuciłem go. Następnie podszedłem do Tori i Nialla, który próbował ją pocieszyć.
- Wszystko będzie dobrze - powiedziałem i wstałem
Stanęli zszokowani na przeciwko mnie, a ja spojrzałem na mój brzuch i wyciągnąłem ostrze z siebie. Krew pociekła, ale ja wziąłem kawałek ubrania i przycisnąłem go do rany
- To nic takiego - powiedziałem słabym głosem, który mnie zdradził
- Zayn ty idioto! - krzyknęła Tori - Potrzebuję cię
- Dlaczego? - spytałem walcząc w upadkiem i zanurzeniem się w ciemnej otchłani.
- Ponieważ okazałeś mi litość - powiedziała
- To nie była litość tylko m.... - urwałem, bo mój wzrok pociemniał, a ja upadłem w czarną otchłań, z której pewnie prędko nie wrócę...

***Tori
Gdy zaczął upadać wydałam zduszony okrzyk, a potem rzuciłam się w jego stronę, ale upadł zanim dobiegłam. Położyłam sobie jego głowę na kolanach i kazałam chłopakom zadzwonić na policję i karetkę. Spojrzałam na jego twarz, która wyrażała jedynie spokój i lekki ból, w którym wykrzywiła się jego twarz. Przyciskałam ubranie do jego rany i czekałam. Gdy go zabierali zabrałam się z nimi. Ubrana w jego bluzę i jedne ze spodni dresowych, które dostałam od niego. Czekałam w szpitalu nie dałam się wygonić pomimo późnej pory, która widniała na każdym zegarku. Gdy lekarz powiedział, że jego stan jest stabilny i niedługo powinien się wybudzić odetchnęłam z ulgą i zadzwoniłam do jednego z chłopaków, aby mu powiedzieć. Ucieszyli się, gdy im powiedziałam (Loczek przełączył mnie na głośnomówiący) następnie rozłączyłam się i usiadłam przy łóżku Zayna i myślałam o wszystkim co się działo. Czy mam mu powiedzieć, dlaczego jestem na ulicy i co potrafię?? Te i inne pytania krążyły po mojej głowie, a ja nie próbowałam ich odpędzić...

**Zayn
"Czy ja śnię? Co jest grane do cholery?
- Spokojnie Zayn - powiedział jakiś głos
- Ktoś ty? Pokaż się do cholery! - powiedziałem z trudem panując nad gniewem
Po chwili pokazał mi się jakiś facet. Wysoki z długą czarną brodą i błyszczącymi niebieskimi oczami, ale najdziwniejsze było to, że wyglądał znajomo.
- Kim jesteś? - spytałem
- Jestem twoim ojcem Zayn - odparł spokojnie
- Mój ojciec siedzi teraz w więzieniu - powiedziałem zirytowany
- Prawdziwy ojciec - odparł na to - Tamten człowiek jest twoim ojczymem - powiedział - przecież on nawet nie jest do ciebie podobny. Oczy odziedziczyłeś po matce, ale to moje włosy i posturę masz - powiedział
- Tak jasne - odparłem zirytowany do granic możliwości - Co ja tutaj robię...?
- Mów mi Louis, bo czas mnie nie dotknął pomimo tylu lat. To moja powłoka. Odziedziczyłeś po mnie zdolności, które teraz ujarzmisz - powiedział
- Jakie zdolności?
- Panowanie nad żywiołami, telekineza i inne, które będą się stopniowo ujawniać, teraz spróbuj przywołać ogień. Wyobraź go sobie, a następnie spróbuj okiełznać. Wybuchniesz gniewem, ogień także to zrobi. Nie bój się go,a on nie zrobi nikomu krzywdy. Zachowuj spokój i kontrolę nad emocjami, a wszystko pójdzie lepiej niż sądzisz
- Dobrze - odparłem

Wyobraziłem sobie płomień, który pojawia się na wysokości moich oczu. Piękny ogień, który ogrzewa moją twarz i nie próbuje niczego spalać. Ogień, który niesie zniszczenie, ale mi tylko pomoc. Gdy wyostrzyłem zmysły, które przestały działać podczas skupienia zobaczyłem płomyk w wielu kolorach, który płonie i emanuje ciepłem. Wziąłem go do ręki i uśmiechnąłem się dumnie. Spojrzałem na Louisa, który patrzył na mnie jak zaczarowany.
Następna była woda, ziemia i powietrze. Było idealnie, a telekineza poszła najgorzej, bo jest trudna. Gdy było po wszystkim zacząłem opadać, a potem otworzyłem oczy w prawdziwym świecie... Nad moją twarzą była twarz Tori, która miała łzy szczęścia w oczach...

____________
A więc to jest 200 wpis i jestem dumna. To opowiadania wprowadziłam elementy fantastyki
 

 
Minęło kilka miesięcy, a ja coraz lepiej dogaduję się z chłopakami. Wiedzą, że lubię siedzieć sam, więc jak tylko znikam dają mi spokój. Demi wygrała i jest teraz wielką gwiazdą Show Biznesu, ale ja jakoś się z tego nie cieszyłem. Podsłuchałem jej rozmowę telefoniczną, którą odbyła z Perry.

***
- Słuchaj, wiem niedługo zadam ostateczny cios - powiedziała - Perry on jest mną całkowicie zauroczony... Tak wiem. No, pa - zakończyła połączenie
**
Nie wiedziała, że podsłuchałem, ale potem byłem dla niej wredny. Podczas tych cholernych prób nie zwracałem na nią uwagi, a jak chłopaki pytali mnie o opinię to moje odpowiedzi były w dużej mierze negatywne "Ujdzie w tłoku", "Mogłabyś jeszcze poćwiczyć", gdy chłopaki, po którejś próbie w domu przycisnęli mnie wyznałem im prawdę i oni także stali się oschli co do niej. Nie wiedziała co jest tego przyczyną, chociaż wydawała się bystra. Chociaż nie, bo przyjaźni się z Perry Edwards tą zazdrosną szmatą... Teraz nie mam nikogo na oku, a aktualnie nie mam za bardzo co robić, więc w dużej mierze spaceruje po parku. Teraz jestem w parku obok naszego domu, a raczej willi. Usłyszałem krzyk, więc szybko udałem się w tamtą stronę i okazało się, że to jakaś dziewczyna, która była gwałcona przez jakiegoś skurwiela... Wściekłem się i zaatakowałem go. Spojrzał na mnie zszokowany i zwiał w popłochu. Spojrzałem na nią. Była zapłakana i nadal cicho powtarzała te same słowa
"Zostaw mnie bydlaku!". Miała brązowe włosy, loki do połowy pleców. Ubranie miała postrzępione, więc podszedłem do niej i spojrzałem na nią uważnie. Ukucnąłem przed nią i spróbowałem ją dotknąć, ale zaczęła się odsuwać.
- Spokojnie, jego już nie ma. Jesteś bezpieczna. Chodź zaprowadzę cię do mnie i kumpli. Tam będziesz bezpieczna - powiedziałem
- Skąd mogę to wiedzieć? - spytała
- Bo jestem Zayn Malik - odparłem śmiało
Spojrzała na mnie i jej wyraz twarzy zmienił się diametralnie. W oczach zobaczyłem ogniki szczęścia, więc uśmiechnąłem się. Zdjąłem bluzę, a następnie koszulkę i kazałem jej zarzucić na siebie jako, że jej była w strzępach. Spodnie jeszcze miała, więc tylko zarzuciłem na siebie bluzę nie kłopocząc się z zasuwaniem jej. Wziąłem ją na ręce i skierowałem się do domu. Chłopaki są teraz w domu, więc spokojnie otworzyłem drzwi i wniosłem ją do środka. Położyłem ją na kanapie wśród zszokowanych chłopaków. Poszedłem po chusteczki i podałem dziewczynie o czekoladowych oczach.
- Jestem Ha... - zaczął loczek, ale ta mu przerwała
- Wiem kim jesteś Harry i nie nie jestem jakąś wielką fanką, która zaraz będzie się chwalić, że jest w domu 1D. Jestem Victoria, ale wszyscy mi mówią Tori - powiedziała - Uprzedzam, że nie dam się zaciągnąć do łóżka na kasę i sławę, bo mnie interesuje charakter, a nie zewnętrze, chociaż przystojny chłopak powinien być - zakończyła
- Świetnie - powiedziałem - W takim razie, wracasz do domu? - spytałem
- Gdybym miała dom to z chęcią bym tam wróciła, ale że takowego nie mam raczej ponownie wrócę na ulicę - powiedziała - Dzięki za koszulkę, jest czysta, więc pewnie dłużej mi posłuży. Pozwolę sobie ją zatrzymać - powiedziała i zaczęła wstawać
- Zaczekaj - powiedział pan marcheweczka - możesz u nas zostać i zamieszkać. Zapewnimy Ci ubrania itd.. Bez żadnych oczekiwań co ty na to? - spytał

Spojrzała na nas i wszyscy byliśmy uśmiechnięci
- Okej, ale żebyś się Malik nie zdziwił jak będę Ci podkradać koszulki, bo są na serio wygodne - powiedziała, a ja się zaśmiałem
Chłopaki spojrzeli na mnie i potem na Tori
- Dzięki - powiedzieli chórem
- Za co? To ja powinnam wam dziękować, a nie na odwrót
- Od miesięcy nie słyszeliśmy jego śmiechu! - powiedział Loczek
- Bez przesady, chłopaki - powiedziałem - Chodź Tori pokażę Ci twój pokój, który możesz sobie zmieniać wedle uznania
Oprowadziłem ją i na koniec pokazałem jej jedyny wolny pokój, którego jeszcze nie ospreyowałem, więc może w nim mieszkać. Jest na przeciwko mojego, więc specjalnie zostawiłem go na koniec, ale skoro ona się zjawiła , to niech sobie w nim pomieszka...
- Ubrania już tam masz, bo jak byliśmy na mieście dziewczyny coś wybrały. Wzięły po trochu ze wszystkiego, więc na pewno niczego Ci nie zabraknie. Łazienkę masz wbudowaną i jakby co to jestem na przeciwko - powiedziałem ciepło i zniknąłem w swoim pokoju

****
Hej!
Przepraszam, że nie było mnie całe 54 dni!
Wróciłam teraz i przez głupotę straciłam całkowicie wenę na tę cholerne The Voice, więc postanowiłam sobie to odpuścić i wprowadzić nową bohaterkę. Może ona zawróci w głowie Zayn'owi?




Oto główna bohaterka, czyli nikt inny jak Victoria Justice, ale ona nie jest w moim opowiadaniu sławna, ponieważ to byłoby głupie
Dlaczego Tori mieszka na ulicy? Odpowiedź na te i inne pytania znajdziecie w kolejnych rozdziałach, więc zapraszam do lektury
 

 
Przepraszam, ale zawieszam bloga. Nie wyrabiam już i na prawdę przepraszam. Teraz możecie mnie znaleźć na blogu:
http://mooja.wlasna.pinger.pl

Przepraszam i mówię, że jeszcze tu wrócę
 

 
Wstałem rano. Nie wiedzieć czemu nie miałem kaca.Zszedłem na dól i zastałem zdziwionych chłopaków.
- Co jest? - spytałem
- Słuchaj - powiedzieli
"-Witamy Perrie Edwards, byłą już dziewczynę Zayna Malika. Witaj.
-Witajcie
- Dlaczego nie jesteście już razem?
- Właśnie nie wiem - powiedziała płacząc - Kocham go najmocniej na świecie
Teraz szansa dla państwa oto numer 5042015 dzwońcie i zadawajcie pytania Perrie"
Wyciągnąłem telefon i wybrałem. Dodzwoniłem się
- Dzień dobry, z kim mamy przyjemność?
- Z Zaynem Malikiem
- Potwierdzić tożsamość jakoś byś mógł?
Porozumiałem się z chłopakami wzrokiem
- Proszę bardzo, oto reszta chłopaków
Harry:
Maybe it’s the way she walked
Straight into my heart and stole it
Through the doors and past the guards
Just like she already owned it

Zayn:
I said ‘Can you give it back to me?’
She said ‘Never in your wildest dreams’

Wszyscy:
And we danced all night to the best song ever
We knew every line
Now I can’t remember
How it goes, but I know
That I won’t forget her
Cause we danced all night to the best song ever

I think it went oh oh oh
I think it went yeah yeah yeah
I think it goes
woo!

Liam:
Said her name was Georgia Rose
And her daddy was a dentist

Harry:
Said I had a dirty mouth (I got a dirty mouth)
But she kissed me like she meant it

Niall:
I said ‘Can I take you home with me?’
She said ‘Never in your wildest dreams’

Wszyscy:
And we danced all night to the best song ever
We knew every line
Now I can’t remember
How it goes, but I know
That I won’t forget her
Cause we danced all night to the best song ever

I think it went oh oh oh
I think it went yeah yeah yeah
I think it goes
woo!

Louis:
You know, I know, you know I’ll remember you
And I know, you know, I know you’ll remember me

Zayn:
You know, I know, you know I’ll remember you
And I know, you know, I hope you’ll remember how we danced
How we danced

Harry:
One, two! One, two, three!

Wszyscy:
And we danced all night to the best song ever
We knew every line
Now I can’t remember
How it goes, but I know
That I won’t forget her
Cause we danced all night
(Harry: We danced, we dance)
To the best song ever
(Harry: It goes something like)

We danced all night to the best song ever
We knew every line
Now I can’t remember
How it goes, but I know
That I won’t forget her
Cause we danced all night to the best song ever

I think it went oh oh oh
I think it went yeah yeah yeah
I think it goes
woo!

Zayn:
Best song ever
It was the best song ever
It was the best song ever
It was the best song ever

Zaśpiewaliśmy bez podkładu, więc to na 100% my
- wierzymy, w takim razie co chciałbyś powiedzieć
- No cóż, to proste. Perrie Edwards kłamie, to ona ze mną zerwała i to już jeden dzień po moim odejściu z One Direction. Powiedziała, że celowo rozjebała zespół, chciała rozgłosu dla swojego zespołu. Teraz jej to kurwa mówię, przy wszystkich. Perrie Edwards jesteś konspiracyjną szmatą. Dziękuję za uwagę Zayn Malik
Rozłączyłem się i rzuciłem telefonem o ścianę. Kurwa jego jebana mać! Poszedłem do siebie na górę. Przebrałem się i razem z chłopakami poszliśmy do studia w którym są przesłuchanie. To taka inna wersja The Voice. Inni mają fotele, a my mamy co? Mamy kurwa obrotową kanapę.
Mamy występ w trakcie występów innych. I zajebiście. Usiedliśmy i czekamy, pierwszy głos nikt ciekawy, ale drugi jak dziewczyna przyjebała głosem to od razu kliknąłem grzyba. (W moim opowiadaniu Demi Lovato nie jest sławna!)
Rozkręciła się, a reszta także się odwróciła. Muszę powiedzieć, że przeciwko nam jest Adele, Justin Bieber i Katy Perry. Gdy skończyła ja zacząłem
- Jak się nazywasz? - spytałem
- Demi Lovato
- Powiem tak i chłopaki pewnie się ze mną zgodzą.Masz niesamowity głos, zapraszam oczywiście do nas. Tam na innych się nawet nie patrz, przecież nas jest piątka - powiedziałem
- Przepraszam bardzo, co wy możecie jej zaproponować? - spytał Bieber
- Wygraną - odparłem
Widownia zaczęła klaskać, a Bieber się zamknął. Obserwowałem, ją bardzo uważnie i jak tylko wybrała nas. Co było oczywiste. Nie puścili jakiegoś naszego kawałka tylko wstaliśmy i zaśpiewaliśmy:
Let’s go crazy, crazy, crazy
Till we see the sun
I know we only met
But let’s pretend it’s love
And never never never stop for anyone
Tonight let’s get some
And live while we’re young
Whoohoo, Whooho
And live while we’re young
Whoohoo, Whooho
Tonight let’s get some

Jako pierwszy do niej podbiegłem i się przywitałem. Chłopaki zrobili to samo. Czyli my już mieliśmy zawodnika, teraz tylko reszta, a nam zostało czekać...
 

 
Wiem co mnie uspokoi. Nigdy nie byłem zły gdy projektowałem graffiti. To mnie odprężało, nie dałbym rady myśleć o niczym innym jak tym. Poszedłem do pokoju i szybko zacząłem sprawnie projektować. Po kilku godzinach miałem gotowy projekt. Jeszcze tylko wprowadzę go w życie. Spojrzałem na zegarek, który pokazywał godzinę 4:50 rano! O kurwa! Poszedłem do łazienki i wziąłem szybki prysznic. Włosy podsuszyłem i opadłem padnięty na łóżko...
***
Poczułem szturchanie w ramie, a po chwili zwaliło się na mnie czyjeś ciało. Jęknąłem i zrzuciłem z siebie jak się okazało Hazze.
- Co chcesz? - spytałem nieprzytomnie
- Już 10 wstawaj
- Poszedłem o 5 spać, więc spierdalaj - zakończyłem i ponownie się zakopałem w kołdrze
Niestety nie dane mi było długo pospać, bo zdjął ze mnie kołdrę i z niechęcią nałożyłem na siebie jakieś spodenki i t-shirt. Zszedłem na dół gdzie wszyscy już siedzieli. Urgh
- Jak on to robi, że nawet tuż po przebudzeniu wygląda zajebiście? - spytał Louis
- Magia - powiedziałem robiąc minę rzygającą tęczą
- Bardzo śmieszne, ale na serio się pytam
- Takie życie, ja budzę się piękny, a ty... ty budzisz się głodny - powiedziałem po krótkim zastanowieniu
Rzucił we mnie poduszką, więc szybko mu oddałem. Wziąłem jakieś piwo i kanapki i przyszedłem do chłopaków. Gdy skończyłem powiedziałem, żeby nie zbliżali się do mojego pokoju. Poszedłem na górę i otworzyłem wszystkie okna i balkon. Wziąłem się za pracę, oczywiście uprzednio usuwając wszystko z pod ściany, na której ma powstać moje dzieło. Okleiłem wszystko folią i zacząłem. Szybko mi poszło, bo już o 18 było gotowe i wszystko wróciło na swoje miejsce. Gdy skończyłem poszedłem na dół, gdzie chłopaki oglądali film zajadając pizze. Szybko zabrałem dwa ostatnie kawałki i już po kilku minutach nie było ich. Louis zgromił mnie spojrzeniem, a ja uśmiechnąłem się kpiąco
- Kto pierwszy ten lepszy - powiedziałem - Chodźcie muszę, wam coś pokazać

Wstali i poszli za mną, gdy otworzyłem drzwi do mojego pokoju stanęli jak wryci. Zaśmiałem się i wszedłem głębiej, a oni zrobili to samo.
- Więc po to zamknąłeś się na kilka godzin w pokoju?
- Mhm - powiedziałem - Jak efekt?
- Genialne!! - krzyknęli

Zaśmiałem się i wypchnąłem ich z pokoju. Ubrałem czarne jeansy i czarną koszulkę, a na to czarną koszulę. Czarne conversy za kostkę i telefon do kieszeni. Portfel mam, okulary są i oczywiście ułożyłem moją grzyweczkę. Zszedłem na dół i odrazu wyszedłem na miasto. Papparazi mnie nie zauważyli, bo szybkim krokiem się oddaliłem. Nie miałem najmniejszej ochoty siedzieć w domu w piątkowy wieczór. Poszedłem do mojego ulubionego klubu "Harder", dużo ludzi się tutaj kręci. Szczególnie fajnie, bo można spotkać sławnych ludzi. Wszedłem bez problemu, bo przecież jestem Zayn Malik. Gdy wszedłem nic się nie zmieniło, nadal te same kolory ścian i urządzenie wnętrza. Podszedłem do baru i zamówiłem whiskey, nie rozumiem jak dziewczyny mogą pić te kolorowe "drinki" z palemkami, to niedorzeczne. Siedziałem w barze, gdy obok mnie pojawiła się jakaś dziewczyna. Brązowe włosy i niebieskie oczy. Ee tam przeciętna dziewczyna. DJ zaproponował karaoke, a ja poszedłem natychmiastowo na scenę. Zaśpiewałem własną piosenkę pamiętając o wysokich górach. Szybko zaczęli tańczyć i po chwili z brawami zszedłem ze sceny, po co się męczyć? Upiłem się jak nigdy, gdy tylko wyszedłem z baru zadzwoniłem po taksówkę. Zawiozła mnie do domu, a ja zapłaciłem kurewsko wielki napiwek. Wszedłem do domu, a tam czekali na mnie chłopaki. Wzruszyłem ramionami i prawie ich minąłem, gdy usłyszałem swoje imię. Kurwa!
- Zayn! - powiedział groźnie Niall
- No? - spytałem normalnie, co było dziwne po kilkunastu szklankach whiskey
- Gdzieś był?
- W klubie... A co?
- Wiesz, że jutro zaczynamy pracę w tym programie jako trenerzy?
Jęknąłem
- Spoko obudźcie mnie, albo nie... Wezmę od razu leki i butelkę wody. Gdy wszedłem do siebie praktycznie od razu padłem na łóżko...
 

 
Kupiony alkohol skończył mi się, a ja nic nie czułem. Nie działał na mnie, mój organizm pewnie się uodpornił. Jak mam zapomnieć? Jak mam dać sobie spokój? Jak mam kurwa nie dać się ponieść i nie wziąć za dużo, aby nie musieć się kurwa użerać z moim spierdolonym życiem. Nie będę się dłużej ukrywać zresztą nie dam rady. Rozejrzałem się po moim domu. Mały niezbyt przestronny, ale czysty. Jedynie kilkadziesiąt butelek mocnego alkoholu przeszkadzało w ładzie mojego mieszkania, w którym się zatrzymałem. Usłyszałem donośne łomotanie w drzwi, ale nie zareagowałem
- Zayn do cholery jasnej otwieraj te jebane drzwi - usłyszałem krzyk Hazzy
- Kurwa wyłammy te drzwi i będzie z głowy
- Wara od moich drzwi - powiedziałem ostro otwierając drzwi, spojrzeli na mnie zaskoczeni, a ja wpuściłem ich do środka

Oglądali moją klitkę, aby w końcu opaść na kanapę. Byli skrępowani, ale bardziej było im przykro. Usiadłem na przeciwko nich, otoczony przez kilkanaście butelek po czystej mocnej wódce.
- Dlaczego odszedłeś? Co się z tobą działo? Dlaczego ty tu kurwa mieszkasz? - spytał Hazza
- Odszedłem, bo Perrie tak jakby manipulowała mną i wmawiała mi, że mnie nienawidzicie... - powiedziałem cicho
- Nienawidzimy? Stary i ty w to uwierzyłeś? - spytał Liam niedowierzająco
- Mówiła mi to po tym jak się upiłem, albo jak się naćpałem. Drugie pytanie: Przez ostatnie kilka dni tylko i wyłącznie piłem, a dlaczego? Bo ta szmata zerwała ze mną i powiedziała mi prosto w twarz, że chciała rozbić zespół, żeby jej własny stał się bardziej popularny. Trzecie pytanie, bo zbyt wiele wiązało się z tamtym mieszkaniem
- Czyli nie żałujesz, że odszedłem - spytał Louis
Teraz jak nigdy w życiu miałem ochotę mu mocno przyjebać! Wziąłem butelkę, która przeleciała tuż obok jego głowy i rozbiła się na ścianie za nim
- Wytłumaczę ci to bardzo kurwa dokładnie - powiedziałem wstając - Niczego tak nie żałuję jak odejścia z zespołu. Nigdy nie czułem takiej pustki jak po odejściu. Teraz jedyne na co mam ochotę to alkohol, nic innego. Nie funkcjonuję jak normalny człowiek, bo odszedłem od One Direction. Zamknąłem rozdział w moim życiu, który powinien być jeszcze przez długi czas otwarty, ale Perrie Edwards mi to rozjebała swoją chęcią rozgłosu. Zjebałem całe życie przez jedną dziewczynę! - podniosłem głos - A teraz jeżeli poczekacie to coś wam przyniosę - powiedziałem i poszedłem do małego pokoju na graty. Wyszukałem pudełko z napisem "Pamiątki"
Wróciłem do nich i otworzyłem je. Było wszystko co kiedykolwiek dostałem od nich, albo co im podkradłem. Teraz im to zwracam, po tak długim czasie. A szczególnie jedną rzecz. Podaję im jeden zeszyt, a oni go otwierają. Czytają i czytają każdą cholerną stronę. Gdy kończą oddychają z nie do wierzeniem.
- To twoje teksty? - spytał Horan
- Tak, moje. A raczej wasze. Mi się nie przydadzą, bo chcę być nikim. Nie zasługuję na nic

I wtedy tama puściła. Upadłem na kolana i schowałem twarz w dłoniach. Nie potrafiłem spojrzeć im w oczy, po prostu nie potrafiłem. Moje ręce były mokre od moich własnych łez. Siedziałem tak kilka dobrych chyba godzin, a oni nigdzie się nie ruszyli. Wstałem i spojrzałem na nich, patrzyli na mnie z nie do wierzeniem. Otarłem łzy i próbowałem ich wyminąć, ale przyciągnęli mnie do "niedźwiedziego" uścisku. Nie puszczali przez długi czas, a gdy ja przestałem drżeć od płaczu puścili mnie.
- Jeżeli kiedykolwiek komukolwiek powiecie, że płakałem to każdemu po kolei zajebie - powiedziałem groźnie
Zaśmiali się, a ja im zawtórowałem.
- Wróć do zespołu - powiedział Hazza
- A jak wytłumaczę to fanom?
- Normalnie, powiesz, że miałeś jakąś depresje czy coś - powiedział
- Spoko co jeszcze? Zaszedłem w ciążę z jednorożcem o różowej grzywie
- Tak - powiedział śmiertelnie poważnie
- No nie wiem - odparłem niepewnie
Hazza podszedł do mnie i przerzucił mnie sobie przez ramię. Jakim kurwa cudem? Wyrwałem się i popchnąłem go na ścianę.
- Nigdy więcej tego nie rób - powiedziałem akcentując każde słowo , puściłem go - Sorry, ale alkohol uszkodził mi styki w mózgu i jestem bardziej narwany niż dotychczas.
- Spoko - odparł z uśmiechem

Wróciłem z nimi do ich domu, do którego się ponownie wprowadzam. Czułem się jak w domu i po chwili wyjadałem im jedzenie z lodówki. Gdy usiedliśmy w kanapie spytałem prosto z mostu
- Kiedy eee mamy? następny koncert? - spytałem
- Jutro o 20 na arenie dziesięciolecia
- Wow - powiedziałem i wpadłem na pomysł

Opowiedziałem im, go a oni zgodzili się natychmiast.

*** Następny dzień
Siedzę właśnie z chłopakami w garderobie. Fani nie wiedzą, że zaraz wyjdę na scenę z One Direction, nie wiedzą, że wróciłem. Chłopaki wyszli na scenę i najpierw zaśpiewali Drag me Down. Potem kolejną, a gdy była kolej na moją solówkę zacząłem śpiewać i zjawiłem się na scenie. Fanki zamarły, a ja śpiewałem dalej. Po chwili śpiewały każde słowo ze mną. Bawiły się krzyczały głośno, głośniej niż zazwyczaj.

Kilka piosenek później, gdy już dowiedziały się, że wróciłem zeszliśmy ze sceny i roześmiani żartowaliśmy. Nie wiem dlaczego chciałem zrezygnować z kariery. Cały koncert przepychałem się z chłopakami i żartowałem. Wygłupialiśmy się jak dzieci. Wróciliśmy do domu, gdzie Hazziego dorwała jego obecna dziewczyna Carly - słodka brunetka o niebieskich oczach.- Chłopaki się rozeszli, a ja zacząłem chodzić po domu. Dawno mnie tu nie było. Zobaczyłem drzwi z napisem "Wstęp tylko dla Zayna" zaintrygowany wszedłem do środka i zobaczyłem kilka graffiti, ale wiem, ze to tylko plakaty. Zerwałem je i szybko poszedłem do siebie. Wyjąłem moje narzędzia do graffity. Kilka farb w sprayu kartki, ołówek i inne tego typu rzeczy.


Gdy skończyłem byłem z siebie zajebiście dumny. Nagle do pokoju wparowali chłopaki. Odetchnęli z ulgą widząc mnie
- Coś się stało?
- Tak, ktoś do ciebie na dole

Wzruszyłem ramionami i wyszedłem za nimi. Na dole była Perrie Edwards znienawidzona przeze mnie dziewczyna.
- Czego tu chcesz?
- Przyjechałam przeprosić - powiedziała pokornie
- Przeprosić?! - uniosłem się - Przepraszam to se kurwa możesz własną matkę, a nie mnie. Jeżeli się do mnie zbliżysz chociażby na 100 metrów to przysięgam, że wezmę pierwszą lepszą ciężką rzecz do ręki i rzucę cię nią w ten twój pusty plastikowy łeb. Chłopaki widzieli, że ledwo nas sobą panuję, więc złapali mnie za ramiona. Liam poszedł wyrzucić tą szmatę z domu. Gdy wyszła wyrwałem się trójce i poszedłem na dwór. Wziąłem fajki i zapaliłem. Kurwa jego jebana mać!!
 

 
Zayn Malik

"Często smak życia odbiera nam apetyt..."

***
Spojrzałem w lustro i przeklinałem sam siebie. Jak mogłem być tak głupi? Jak mogłem wierzyć Perrie? Kurwa mać! Teraz nie mam niczego! Zostawiła mnie jeden dzień po moim odejściu z zespołu. Teraz nie mam nic. Jak mam żyć? Jak mam kurwa komukolwiek spojrzeć w oczy? Jak mam się nie dać? Jak mam do cholery żyć dalej doskonale wiedząc co zaraz się stanie? Narkotyki, alkohol i fajki to jedyne co mi pozostało... Nie spojrzę chłopakom w oczy, przecież to niedorzeczne... Jestem kutasem, tak dobrze się z nimi czułem, a teraz? Nie mam nic, kurwa nic...

Spojrzałem w lustro i zobaczyłem to co zwykle. Podkrążone i przekrwione oczy. Zarost kilku dniowy, który trzeba by już ogolić. Nie mam na to siły, nie wychodzę z domu, nie potrafię. Pewnie byłyby pytania, a od pytań moje cholernie szczere odpowiedzi, bo nie potrafię kłamać... Chociaż...
Uwierzyli, że duszę się w zespole, może nie tak źle mi to wychodzi? Nie wiem, ale... Kurwa jego pierdolona mać! Alkohol mi się skończył, czyli muszę wyjść. Ogoliłem się i zrobiłem na "bóstwo"
Ubrałem się na czarno, a kaptur od bluzy zarzuciłem na głowę. Szybko wyszedłem na balkon i spojrzałem w dół. Kilka pięter, ale nie obchodzi mnie to. Wyprowadziłem się z centrum do jakiejś meliny. Właśnie zeskoczyłem piętro w dół, ale nic mi się nie stało, przecież jestem pierdolonym spidermanem. Przeszedłem przez płot i wyszedłem na chodnik. Spojrzałem w stronę wejścia i zobaczyłem stado hien (czytaj papparazzi) udałem się do sklepu, ale zboczyłem ze ścieżki tak, że wylądowałem w parku. Niestety tam spotkałem cały zespół. O nie! Muszę kurwa uciec, ale oni już mnie zauważyli i już idą w moją stronę, a ja jak ten ostatni chuj odwracam się i biegiem uciekam od nich jak najdalej, ale oni się nie poddają, biegną za mną wytrwale. Skręciłem do jakiejś uliczki i zobaczyłem ślepy zaułek. Po chwili reszta 1D też tu wbiegła, ja rozglądałem się i zanim zdążyli mnie złapać wbiegłem na kontener na śmieci i po nim odbiłem się i wskoczyłem na mur.
Ignorowałem ich nawoływania, nie mogłem z nimi rozmawiać, nie dał bym rady...
 

 
Tamto opowiadanie mi się całkowicie wypaliło. Nie wiem jak napisać kolejny rozdział. Nie wiem...
Straciłam wenę? Nie wiem...
Chyba napiszę nowe opowiadanie, bo czemu nie?
 

 
Chyba dosyć mocno walnęłam się w łeb
Jutro pewnie dodam rozdział, bo dzisiaj miałam lenia jak cholera. Przepraszam was za to bajdzo bajdzo (jakby to powiedziała moja młodsza siostra)
Nie jestem zbytnio przejęta tym, że jutro idę do szkoły. Po co mi to? Przecież muszę zajść daleeeko. Nie chcę się zbytnio przejmować tym co się dzieję, ale cóż... Take życie
 

 
Obudziła mnie głośna muzyka z dołu, więc pośpiesznie się ubrałam i zeszłam na dół.


Impreza? W środku tygodnia? Idioci... Spojrzałam na zegarek i przeklęłam cicho. Jest 13:40 za 20 minut zaczyna się program. Złapałam kluczyki do ścigacza i wyprowadziłam go z garażu. Odpaliłam i wyjechałam z podjazdu. Przyśpieszając na tylnym kole szybko dojechałam na miejsce. Weszłam do środka i poszłam do reszty finalistów. Było nas pięcioro. Martwiłam się, ale także byłam szczęśliwa. Ja śpiewałam jako ostatnia, więc mogłam poobserwować konkurencję i przy okazji mocno ich zaskoczyć.
- Przywitajmy dziewczynę, która w kilka sekund zawładnęła sercami wielu ludzi. Sara Argent.

Wyszłam na scenę i poddałam się całkowicie muzyce.

Jest to bardzo emocjonalnie związana ze mną piosenka, więc wyszła niesamowicie. Jak zawsze poddałam się całkowicie muzyce, tylko ona się dla mnie liczyła. Nic innego. Gdy skończyłam zeszłam ze sceny i zgodnie z zaleceniami wypiłam wodę i czekałam 20 minut razem z innymi uczestnikami. Nie rozmawiałam z nimi, bo jak się przywiążę to nie będę mogła odejść i będę chciała spędzać z nimi mnóstwo czasu. Wyszliśmy na scenę i za chwilkę dwie osoby odejdą z niczym.

- 3 miejsce Ana Stele - piosenkarka nieźle, ale teraz nie mam na co liczyć
- 2 miejsce Ilian Bergala - piosenkarz
- 1 miejsce... Sara Argent
Ja?! Wokół mnie rozsypało się kofetti, a ja stałam jak wryta, ale po chwili otrząsnęłam się i zaczęłam się cieszyć.
- Nasza zwyciężczyni otrzymuje 300 tysięcy i na sylwestra wystąpi na Australia Sylwester!
Zatkało mnie...
- Czy mogłabyś nam coś zaśpiewać
Przytaknęłam i wzięłam mikrofon. Poleciała druga piosenka, którą musieliśmy przynieść, bo zwycięzca musi zaśpiewać ostatnią piosenkę.

Gdy skończyłam odebrałam gotówkę i pojechałam do domu. Gdy wróciłam nikogo nie było, więc zrobiłam sobie jedzenie i oglądałam telewizję. W niedługim czasie wrócili chłopaki.
- Cześć jaki wynik?
- Przegrałam - odparłam
- Możemy zobaczyć powtórkę?
- Pewnie - włączyłam im początek
Oglądali w skupieniu, a jak powiedzieli, że wygrałam zaczęli krzyczeć. Luke pogłośnił i słuchał drugiej piosenki. Gdy się skończyła podszedł do mnie i pocałował...
 

 
Siedzimy u mnie w pokoju. Trochę tu przemeblowaliśmy. Wstawiliśmy większe łóżko i pomalowaliśmy kolor ścian na ciemny niebieski. Zmieściło się biurko, stolik, dwie szafy i miękki puchowy dywan. Uparłam się na niego. Łazienkę też odnowiliśmy.
Zatrzymajcie.
Zatrzymajcie czas.
Zatrzymajcie świat.
Zatrzymajcie wszystko w chwili, w której przekracza pokój i bierze mnie w ramiona i przyciska do ściany, a ja się odwracam i stoję i nawet nie oddycham ale jestem żywa taka żywa tak bardzo bardzo bardzo żywa
a on mnie całuje.
Głęboko, desperacko. Jego dłonie są na mojej talii, oddycha ciężko, podnosi mnie do góry, w swoje ramiona, a moje nogi owijają się wokół jego bioder i całuje moją szyję, moje gardło. Sadza mnie na krawędzi stołu.
Jedną dłoń ma pod moją szyją, drugą pod koszulką i przebiega
palcami po moich plecach, nagle jego udo jest między moimi nogami, jego dłoń prześlizguje się za moim kolanem do góry, wyżej, przyciągając mnie bliżej, a kiedy przerywa pocałunek, oddycham tak szybko, moja głowa obraca się, kiedy próbuję na niego zaczekać.
- Do góry – mówi, z trudem łapiąc powietrze. – Ponieś ręce do góry.
Tak robię.
Podnosi moją koszulkę. Przeciąga ją przez moją głowę. Odrzuca na podłogę.
- Połóż się – mówi wciąż ciężko oddychając, kierując mnie na stół, kiedy jego dłonie ześlizgują się w dół mojego kręgosłupa, pod mój tyłek. Odpina moje dżinsy. Rozpina je. Mówi
- Ponieś dla mnie swoje biodra, skarbie
i zaczepia palce wokół pasa moich spodni i bielizny w tym samym czasie. Ściąga je w dół.
Łapię oddech.
Leżę na stole w niczym poza stanikiem.
On także znika.
Jego dłonie poruszają się w górę moich nóg i po wnętrzu moich ud, a jego usta torują sobie drogę, w dół mojej piersi, niszcząc to, co zostało z mojego opanowania i każdego kawałka rozsądku. Czuję ból, wszędzie, doznając kolorów i dźwięków, o których istnieniu nie wiedziałam. Moja głowa jest przyciśnięta do stołu, a dłonie trzymają jego ramiona. Jest gorący, wszędzie, delikatny i w jakiś sposób naglący, próbuję nie krzyczeć, a on już schodzi w dół mojego ciała, już wybrał gdzie mnie pocałować. Jak mnie pocałować.
I nie przestanie.
Straciłam zdolność racjonalnego myślenia. Straciłam słowa, straciłam zdolność komunikowania się. Sekundy zbiegają się w minuty, serca upadają, dłonie chwytają, a ja przewróciłam się o planetę i już nic nie wiem, nic nie wiem, ponieważ nic nie będzie
nigdy w stanie się z tym równać. Nic nie uchwyci tego, jak się teraz czuję.
Nic się już nie liczy.
Nic poza tą chwilą i jego ustami na moim ciele, jego dłońmi na mojej skórze, jego pocałunkami w zupełnie nowych miejscach, całkowicie i niepodważalnie doprowadzających mnie do szaleństwa. Krzyczę i przylegam do niego, umierając w jakiś sposób i będąc przywróconą do życia w tej samej chwili, tym samym oddechu.
Jest na kolanach.
Zduszam jęk złapany w moim gardle zaraz przed tym, jak mnie podnosi i zanosi do łóżka. W jednej chwili jest na mnie, całując mnie z taką intensywnością, która sprawia, że zastanawiam się dlaczego nie umarłam albo nie spłonęłam, albo nie obudziłam się jeszcze z tego snu. Przebiega dłońmi w dół mojego ciała, tylko po to, żeby znowu wrócić do mojej twarzy i całuje mnie raz, dwa razy, a jego zęby przygryzają moją dolną wargę tylko na sekundę, a ja do niego przylegam, owijając ramiona wokół jego szyi i przebiegając dłońmi przez jego włosy i przyciągając go do mnie. Smakuje tak słodko. Tak gorąco i tak słodko, wciąż próbuję powiedzieć jego imię, ale nie mogę znaleźć nawet czasu na oddychanie, a co dopiero na jedno słowo.
Spycham go ze mnie.
Rozpinam jego koszulę, moje dłonie trzęsą się i szarpią guziki i robię się tak sfrustrowana, że rozrywam ją, guziki latają wszędzie i nie mam szansy zepchnąć materiału z jego ciała, kiedy wciąga mnie na swoje kolana. Owija sobie moje nogi wokół bioder i popycha mnie do tyłu dopóki materac znajduje się pod moją głową i opiera się nade mną, biorąc moją twarz w dłonie, jego kciuki zawijają się wokół moich ust, przyciąga mnie blisko i całuje mnie, całuje mnie dopóki czas się nie przewraca, a moja głowa odchodzi w zapomnienie.
To ciężki, niedowierzający pocałunek.
To rodzaj pocałunku, który inspiruje gwiazdy do wspinania się po
niebie i rozświetlania świata. Rodzaj, który trwa zawsze i przez żaden czas w ogóle. Jego dłonie trzymają moje policzki, odchyla się tylko, żeby spojrzeć mi w oczy i mówi: „Myślę – mówi – że moje serce eksploduje.” I chciałabym, bardziej niż kiedykolwiek, wiedzieć jak uchwycić takie chwile i odwiedzać je z powrotem już na zawsze.
Ponieważ to.
To jest wszystko.

Następnego dnia cała nasza piątka pracuję nad remontem. Odnawiamy wszystko co się da. Na zewnątrz pracują chłopaki, a ja sobie radzę w środku. Maluję ściany i przestawiam. Gdy kończymy mija tydzień. Bawiliśmy się świetnie i teraz wszystko jest nowoczesne. Podoba mi się teraz, a zostało nam jeszcze dużo kasy. Wszystko jest nowe i najnowsze jakie było. Wszystko udekorowane według mojego pomysłu. Na ścianach wiszą samochody,lub koszulki znanych piłkarzy. Ewentualnie zdjęcia zespołów, które są zajebiste jednym słowem. Instrumenty, łącznie ze starą zniszczoną gitarą Luke wymieniliśmy. Gitarę wybrałam ja i to był najlepszy prezent jaki mógł dostać. Jego słowa nie moje. Najlepsza gitara na świecie. Teraz zajadamy pizze i oglądamy jakiś głupi film. Bawię się świetnie, a chłopaki mnie rozśmieszają. Szczególnie Clifford jest zabawny.
Po całym dniu wzięłam gorący prysznic i wysuszyłam włosy. Związałam je w roztrzepanego koka i ubrałam się w koszulkę na ramiączka Nirvany, która należy do Luke'a i spodenki, czyli zwykła piżama.
- Kiedy oddasz mi tą koszulkę? - spytał jak przyszedł, a ja wyszłam z łazienki
- Bądźmy szczerzy mi jest w niej lepiej - powiedziałam
-HaHa bardzo śmieszne wiesz? Ale muszę Ci przyznać rację, wyglądasz w niej cholernie seksownie
- Idź się wykąp, śmierdzisz
Uśmiechnął się i zniknął w łazience, a ja położyłam się i usnęłam wykończona...
 

 
No cóż witam i o zdrowie się pytam
Dzisiaj zaraz za sekundę będę oglądać the Duff. Polecam Czytam książkę i ineresuję mnie ekranizacja

Oprócz tego polecam film. Dostałam go razem z Galą, to jest wzruszająca opowieść.

"Rozumiemy się bez słów"

Bélierowie mieszkają na wsi i prowadzą życie wesołych rolników. Doglądają zwierząt, wyrabiają sery, raz na jakiś czas odbierają poród krowy. We wszystkim pomaga im nastoletnia córka, która pokornie wstaje z samego rana, by jeszcze przed zajęciami w szkole wykonać najpotrzebniejsze prace. Na Pauli spoczywają też wszystkie obowiązki związane z prowadzeniem domowych interesów, a dla swoich niesłyszących rodziców i młodszego brata jest łącznikiem ze światem dźwięków. Nic więc dziwnego, że gdy dziewczyna odkryje swój niesamowity głos, a przy okazji doświadczy pierwszej miłości i zmierzy się z dorosłością, Bélierowie wpadną w panikę.

Według mnie to wzruszająca historia i szczerze polecam do obejrzenia


ROZUMIEMY SIĘ BEZ SŁÓW - zwiastun PL
 

 
Wstałam i nie miałam kaca, ale chłopaki pewnie tak, więc sięgnęłam po butelkę cudownego lekarstwa na kaca. Zrobiłam 4 szklanki tym razem mocniejsze dawki, bo szybciej pójdzie. Siedzieli na kanapie i zwijali się z bólu. Haha! Może im się odechcę, szybko podałam im i kazałam wypić. Po chwili zaczęli się uśmiechać
- Lekarstwo na kaca? - spytał Luke?
- Nie kurwa na mózg, bo wam chyba się uszkodziły - powiedziałam z sarkazmem - Dzisiaj o 15 jest półfinał.
- Wiem, to zarąbiście, a co zaśpiewasz?
- Niespodziewanka i Lukey już Cię nie potrzebuję - powiedziałam
- Ej... Foch - skrzyżował ramiona i zrobił chłodną minę
Zaczęłam się śmiać. Chłopaki też zaczęli, ale Luke pozostał niewzruszony. Podeszłam do niego i spojrzałam mu w oczy. Nie zareagował, więc poszłam do siebie trzaskając drzwiami i zamykając je na klucz. Jak ja kocham to, że tylko ja mam klucz! Poszłam do łazienki, do której dało się wejść tylko przez mój pokój. Wzięłam prysznic i bardzo dokładnie się umyłam. Wysuszyłam włosy, będąc tylko w koszulce Nirvany, która jest Luke, oraz spodenkach. Zrobiłam sobie lekki, ale podkreślający oczy i kości policzkowe makijaż. Wyszłam i otworzyłam moją szafę. Przeszukiwałam ubrania, ale nic nie znalazłam, więc wyszłam po cichu z pokoju i zakradłam się na strych, na których trzymam najlepsze ciuchy. Otworzyłam ją i moim oczom ukazały się bluzki, spodnie, spodenki i inne rzeczy w przeważnie czarnym kolorze. Wybrałam idealny zestaw

Ubrałam się ponieważ według mnie jest idealna na dzisiaj. Zeszłam na dół i poprawiłam moje loki. Spojrzałam na zegarek i przeklęłam cicho. 14:10.
Szybko zeszłam na dół i szybko wsiadłam do mojego auta. Wyjechałam z garażu i skierowałam się do studia.



Wysiadłam z samochodu i zamknęłam go przyciskiem, po czym sprawdziłam czy na pewno jest zamknięty. Weszłam do środka i zobaczyłam, że zostało mi jeszcze 10 minut. Poszłam do odpowiedniego pokoju i zastałam tam wszystkich. Usiadłam na kanapie i spojrzałam na telefon. Jedna wiadomość sms
"Luke jest mocno wkurwiony, nie przyjedziemy"
"Włącznie ten cholerny program i każcie mu oglądać, albo jak wrócę to wypruję mu flaki i je zjem" odpisałam i schowałam telefon. Wszyscy siedzieli, więc co będę inna. Jak tylko ktoś zaczął dzwonić i włączył się mój głos nagrany mi na dzwonek szybko odebrałam.
- Skarbie - zaczął Luke, ale rozłączyłam się i wyłączyłam telefon
- Zaczynajmy - powiedziała Sel wchodząc do sali - Zaraz się zacznie, jeszcze dzisiaj my zdecydujemy się na to kto zostanie, ale już od następnego odcinka widzowie będą decydować. Zapraszamy jako pierwsza wystąpi hm... - spojrzała na papiery - Sara Argent, potem Mike Mikaelson - tak wymieniała po kolei osoby, a ja słuchałam.

Weszła na miejsce i zaczęło się weszłam na scenę i z głośników poleciała muzyka, a po chwili zaczęłam śpiewać.

Całkowicie poddałam się muzyce i pod koniec zaśpiewałam wysokim sopranem jak to nazwał mój cholerny nauczyciel ze starej budy... Wróciłam do sceny i zobaczyłam, że wszyscy stali, a ja tylko na nich patrzyłam i uśmiechałam się.
- Tak
- Tak
- Tak
- Cztery razy tak, widzimy się w następnym odcinku
Uśmiechnęłam się i zeszłam ze sceny. Poszłam do samochodu i zobaczyłam, że jest cały w farbie. Kurwa! Przemyłam przednią szybę, aby było coś widać. Szybko pojechałam do domu i wzięłam się za czyszczenie. Zdjęłam buty i chodziłam w skarpetkach. Umyłam go i wypolerowałam. Spojrzałam na ciuchy były brudne, więc poszłam na górę i przebrałam się szybko. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie naleśniki. Zjadłam jeszcze kuchni i poszłam do salonu. Wolne miejsce było tylko obok Luke'a.



Szybko podeszłam do Irwina zepchnęłam go z fotela i rozsiadłam się na nim plecami do Luke'a. Nie zamierzam się do niego pierwsza odzywać. Irwin mruknął pod nosem, że mogłam poprosić, ale odpuścił i usiadł obok Luke'a. Oglądałam jakiś serial, a wtedy chłopaki włączyli program, w którym występowałam dziś rano.
- Teraz przed państwem dziewczyna o niebiańskim głosie. Zawładnęła publicznością kilka sekund po zaczęciu. Nikt jak na razie się z nią nie równa. Przeszła do finału po poczwórnym tak. Zobaczmy to jeszcze raz!
Usłyszałam mój głos i zwinęłam się niżej na fotelu, ale nic nie poradziłam na to, że zaczęłam mimowolnie śpiewać. Chłopaki się na mnie dziwnie patrzyli, ale ja nie zwracałam na nich uwagi. Wstałam i chciałam odejść, ale ktoś mnie zatrzymał
- Sara poczekaj - powiedział błagalnie Luke
Odwróciłam się przodem do niego i spojrzałam na niego kpiąco
- Co już nie jesteś fochnięty?
- Nie, teraz jestem wkurwiony - powiedział
- Ha! To witamy w klubie - odwarknęłam do niego

Chłopaki wstali i odsunęli, wiedzieli, że nic dobrego nie wyjdzie jak oboje jesteśmy wkurwieni. Wtedy jesteśmy jak dzieci zniszczenia. Spojrzałam na Luke'a, który zaczął się na mnie gapić, a ja odwzajemniałam ten wzrok
- Powiedzieć co mnie w tobie wkurwia? - spytałam
- Proszę bardzo - warknął
- Jesteś najbardziej wkurwiającym facetem na tej ziemi. Nie wiem jak mogę z tobą być - warknęłam
Spojrzał na mnie zszokowany i wtedy dotarło do mnie co powiedziałam. Byłam zła na samą siebie, że to powiedziałam.
- To czemu jeszcze ze mną jesteś? - spytał wściekły
- Bo cię kurwa kocham i przymykam oczy na wszystko! - wrzasnęłam
- Skoro mnie kochasz, to powinnaś to robić! - odwrzasnął

Spojrzałam na chłopaków i widziałam ich przerażenie. Odeszłam na chwilę od Luke'a i podeszłam do ściany. Betonowej ściany. Wpatrywałam się z nią, a potem całą nienawiść i furię jaką miałam w sobie przeładowałam w te uderzenie. Zostało wgniecenie, a ja nie mogłam się nie uśmiechnąć. Odwróciłam się do Luke'a nadal pozostał wściekły
- To co robimy - spytałam spokojniej
- Najpierw kupimy Ci worek treningowy - zażartował
To dobry znak. Wskoczyłam na niego i namiętnie pocałowałam. Chłopaki wyszli z pod ściany, a ja z chytrym uśmieszkiem zapędziłam ich pod ścianę. Odsunęłam wszystko pod ściany i kazałam im podejść na środek. Popatrzyłam na nich i uśmiechnęłam się kpiąco.
- Teraz macie niepowtarzalną szansę. Dam wam się pobić, ale wara od twarzy, bo niedługo półfinał.

Wzruszyli ramionami i zaczęli do mnie podchodzić. Odpychałam kolejno ich ciosy, aż któryś mnie trafił. Furia napłynęła szybko i zaczęłam odparowywać ciosy. Po chwili zaczęłam uderzać. Trafiałam w czułe punkty, aby za bardzo mi nie przeszkadzali... Szybko każdy z nich leżał na podłodze i został tylko Luke. Podeszłam do niego i uderzyłam,ale zablokował cios i przyłożył mi w brzuch. Po chwili leżałam na podłodze przyciśnięta jego ciałem do podłogi. Uśmiechnął się triumfująco i szybko pocałował....

 

 
Siedziałam na kanapie w salonie. Cal, Clifford i Ash poszli do klubu, a Luke śpi. Należy mu się, w telewizji pojawiło się jakieś powiadomienie.
" Oto najnowsza wiadomość w sprawie Mike Soyera, który gwałcił własną córkę. Sara Argent lat 18 od wieku 9 lat była bita i molestowana przez obecnego męża swojej matki. Na niedawnym weselu, Soyer znów próbował to zrobić, ale Sarę uratował jej chłopak Luke Hemmings..."
Wpatrywałam się w ekran telewizora i nic nie mówiłam. Jak oni mogli podać to do TV? Zatłukę ich przy najbliższej okazji... Poszłam do kuchni i zrobiłam moje popisowe danie. Zadzwoniłam po chłopaków i poprosiłam żeby przyjechali tutaj.
Byli po 30 minutach, Luke już siedział na kanapie. Kazałam im usiąść obok niego.
- No więc chłopcy. Macie mi coś do powiedzenia? - spytałam milutko
- Nie - odparli chórem
- A to ciekawe - odparłam - Może powiecie mi coś na ten temat - odpaliłam komputer i pokazałam im wywiad z nimi, który wcześniej znalazłam
Przechyliłam głowę i uśmiechnęłam się szeroko, ale moje oczy pozostały lodowato zielone.
- Eee... - zaczął Luke - nie gniewaj się aniołku, po prostu ktoś z wesela doniósł, że takie coś miało miejsce, gliny się zainteresowały. Jakoś poleciało - zakończył
- Jakoś poleciało tak? - spytałam
- Tak, nie denerwujesz się? - spytał Irwin
- Jestem wściekła - odparłam - Niestety nie mogę was zrobić, bo niedługo będzie ten napad i dopiero potem coś wam zrobię
Uśmiechnęłam się złowieszczo i poprowadziłam ich do kuchni gdzie jedzenie już czekało na nich. Zaśmiałam się, gdy rzucili się na jedzenie. Poszłam do mojego mustanga i zaczęłam go naprawiać, ponieważ ktoś mi kurwa wjechał w zderzak. Wygładziłam go i położyłam nowy kolor. Do tego powymieniałam części na nowsze. Gdy skończyłam poszłam do siebie i wzięłam szybki prysznic. Nie chciałam śmierdzieć, gdy byłam gotowa przebrałam się w ciemne ubrania. Czarny T-shirt, czarna bluza z kapturem zasłaniającym oczy i połowę twarzy. Czarne legginsy, Czarne Conversy, oraz oczywiście czarne skórzane rękawiczki. Włosy związałam w kucyk. Wzięłam kominiarkę i mój ulubiony pistolet, Uzi. Samoczynny strzał to to co kocham. Na wszelki wypadek założyłam soczewki i zmieniłam kolor oczu na czarne. Zeszłam na dół, a chłopaki już czekali. Kradzione samochody były już przed domem, więc wsiedliśmy i pojechaliśmy do banku, który mieliśmy okraść. Zawsze gotówka, nigdy nie wpłacam pieniędzy na konto, bo mogą się skapnąć....
___
Przed bankiem powtórzyliśmy plan i wysiedliśmy. Clifford czeka w aucie, a my szybko wchodzimy.
- To napad, wyciągać pieniądze i wara od alarmów
Szybko wpakowali kasę do toreb, a ochroniarze podchodzili wolno, więc szybko wycelowałam w nich, a chłopaki ubezpieczali resztę.
- Ami weź kasę - powiedział Luke
- Robi się Mark
Wzięłam torby i szybko wyszliśmy, a Clifford odjechał. Samochód na autostradzie wypuściliśmy sam. Czyli położyliśmy cegłę na pedał gazu i puściliśmy wyskakując. Wjechał w ciężarówkę idealnie. My poszliśmy na domki, na których ukrywałam się wcześniej. Wyjęłam pozostawione tutaj pistolety i schowałam do toreb. Szybko przebraliśmy się i poszliśmy spokojnie do willi, która była całkiem niedaleko. Wcisnęłam kilka guzików i w podłodze pojawiły się schody na dół. Zaprowadziłam ich tam i pokazałam ukryte pomieszczenie, które zamontowała mi Czarna Gwiazda potajemnie. Nie puszczą pary, więc nie martwię się. Zapaliłam światło i zamknęłam podłogę. Z góry nas nie widać, ale my widzimy to co działo się nad nami. To bardzo przydatne, że kazałam zamontować lustro weneckie mocne jak najtwardszy metal na świecie, wyglądający jak płytki. To był mój najlepszy pomysł. Nie da się tego wykryć... Podeszłam do wielkiego sejfu i otworzyłam go kodem 52525884612555861486235, bardzo trudno było go zapamiętać, a teraz go zmieniam dla chłopaków na coś prostszego. Wybrałam 161645, niby łatwe. Ha! Nigdy nie wpadają na to, żeby użyć takich cyfr. Schowaliśmy tam kasę i zamknęliśmy, wcześniej wyjmując broń i ubrania. Podeszłam do kolejnej ściany, która odsunęła się za pomocą przycisku. Było tam pełno broni. Od zwykłego pistoletu do karabinu maszynowego, mam nawet bazuke. (nie wiem ja się to piszę XD). Schowaliśmy tam wszystko i zabezpieczyliśmy alarmami, gdy wychodziliśmy. Zamknęłam przejście i opadłam na kanapę.
- Nawet tego nie przeliczyliśmy - powiedział Ash
- Luzuj majty - odparłam, na co się zaśmiali, a ja nie mogłam się nie dołączyć. W ten oto sposób już po chwili wszyscy się śmiali.
- Hmm może nam coś zaśpiewasz - zaproponował Luke
- Nie - odparłam
- Jesteś nam to winna za wesele - odparł Clifford
Westchnęłam i zaczęłam. Ostatnio tą piosenkę sobie wypatrzyłam w jakimś francuskim filmie. Zaczęłam ją śpiewać pod akompaniament własny. Keyboard wydawał dźwięki, a ja po chwili śpiewałam najlepiej jak umiałam.

Gdy skończyłam patrzyli na mnie oniemiale
- Wiedzieliśmy, że masz zajebisty głos, ale to przechodzi ludzkie pojęcie - powiedział Cal
- Weź idź na jakiś konkurs
- Nie nie nie - odparłam
- Dla mnie - powiedział Luke - Bo się fochnę - dodał
- Ej! To mój tekst
- Trudno. To jak?
- Handluj z tym, kiedy następny konkurs?
- Jutro od 10 zaczynają się ostatnie przesłuchania do programu
- Idę - powiedziałam - To piosenkę zaśpiewam, ale tu Luke mi akompaniujesz. Dam Ci nuty - dodałam na koniec
- Spoczko - powiedział
___
Następnego dnia wstałam rano. Chciałam jak najszybciej się przygotować. Wstałam jako pierwsza i założyłam koszulkę Luke'a z napisem Nirvana. Do tego spodenki. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie jajecznicę, niestety chłopaki wiedzeni zapachami zwlekli się z łóżka i im też musiałam zrobić śniadanie. Zerknęłam na zegarek i ze zdziwieniem odkryłam, że zostały nam jeszcze 3 godziny. Poszłam na górę i wzięłam przygotowane wcześniej ubrania. Zajęłam łazienkę i zaczęłam od prysznica. Gdy umyłam się, to wyszczotkowałam zęby. Ułożyłam włosy w loki tak aby dobrze było widać pasemka. Już wczoraj zdjęłam koloryzujące soczewki, ale dzisiaj założyłam w kilku kolorach jedno. Jedna była w kolorze niebiesko-fioletowo-czerwonym, a druga czarno-brązowo-szarych. Takie połączenie cholernie mi się podoba. Zrobiłam sobie makijaż, lekki jak zwykle. Tylko kreski i trochę "tapety", ale tylko trochę widocznej, aby nie wyjść na sztuczną. Spojrzałam w lustro miałam na sobie czarną bluzkę na ramiączka i jasne spodenki. Do tego czarny lakier i rozpuszczone włosy. Czarne szpilki na grubszym koturnie. Byłam gotowa, więc zeszłam na dół. Luke wyglądał oszałamiająco. Czarne jeansy z dziurami, do tego czarny t-shirt z nirwaną i koszulę w czerwonoczarną kratę. Włosy miał ułożone, ale roztrzepane. Robił oszałamiające wrażenie.
- Jaka ty jesteś piękna - powiedział, a ja się zaśmiałam
- Przy tobie wyglądam jak menel - odparłam
- Chyba na odwrót. Chodźmy, chłopaki będą na widowni.
Okey, idziemy powiedziałam do siebie w myślach. Jechaliśmy Luke'a samochodem, ponieważ jestem zbyt zdenerwowana, aby prowadzić. Dojechaliśmy równo na 10. Zapisałam się i czekałam na swoją kolejkę. Będę nagrywana i to na żywo... Koszmar, w końcu wywołali mnie i Luke'a. Wyszliśmy na scenę, a mnie oszołomiło to ile ludzi i wtedy spojrzałam na jury. Selena Gomez, Indila,Ariana Grande i oczywiście jak zawsze nieodłączny przewodniczący jury i jedyny chłopak. Austin Mahone.
Po naszej lewej stało pianino.
- Dzień dobry - powiedzieliśmy równocześnie
- Witamy, jak się nazywamy
- Sara Argent
- i Luke Hemmings - dodał Luke
- Ta Sara Argent
- Tak, ale nie chcę o tym mówić.
- Dobrze, co zaśpiewacie?
- Niespodzianka - powiedział Luk uśmiechając się do Seleny
- Więc proszę bardzo
Luke zasiadł przy pianinie i zaczął grać, a ja zaczęłam śpiewać. Szło mi bardzo dobrze. Dałam się ponieść muzyce i jakoś wyszło. Otworzyłam oczy, które zamknęłam i spojrzałam po jury. Sel, Ari i Indlia płakały, a Austin był na granicy
- Dziewczyno piękny głos - powiedział Mahone
- Dziękuję - odparłam
- Czy jesteś francuską? - spytała Indila
- Nie jestem Amerykanką - odparłam
- Mhm, w takim razie pogratulować akcentu. Wiele ludzi kilka lat pracuję na taki akcent - powiedziała
- Dziękuję - powiedziałam
- Trzeba także pochwalić pianistę - powiedziała Ari
- Ależ nie, ja tylko akompaniuję
- W sumie, to i tak pięknie to wyszło. Nie ma się czego przyczepić - powiedziała Sel - Jestem na tak
- To było niewiarygodne - potwierdził Mahone - Tak
- Tak - dodała Ari
- Tak - powiedziała Indila
- Widzimy się w ćwierćfinale - powiedział Mahone
Podziękowałam i zeszłam ze sceny. Natychmiast pocałowałam Luke'a. Przytuleni wyszliśmy z budynku i pojechaliśmy na pizzę. Cały czas mnie rozśmieszał... Bawiłam się świetnie...
Gdy zaszliśmy do jakiegoś drogiego klubu spotkaliśmy cały jury. Zaśmiałam się, gdy do nas podeszli
- Pas agréable tellement ivre - powiedziałam do Indili (Nieładnie się tak upijać)
- Sans exagération, donc je ne suis pas en état d'ébriété - odparła (Bez przesady, aż tak pijana nie jestem)
- Ok, nous allons obtenir ce thème en quelque chose de plus agréable - odparłam (Okey, zejdźmy z tego tematu, na coś milszego )
- Que votre chanson est votre favori? - spytała (Którą moją piosenkę najbardziej lubisz?)
- Hmm, je les aime tous, mais surtout je l'écoute SOS - powiedziałam (Hmm, lubię wszystkie, ale najczęściej słucham S.O.S) - Vous les écrire elle-même, avez-vous un parolier? - dodałam (Sama je piszesz, czy masz tekściaża)
- Plusieurs lui-même, mais le parolier aider à moi et ensemble nous créons des succès tels que Dernière Danse - odparła (Kilka sama, ale tekściarze mi pomagają i razem tworzymy, takie hity jak Derniere Danse ) - Et vous écrivez des chansons? - spytała (A ty piszesz jakieś piosenki?)
- Je dois un peu et peut-être certains chantent dans le programme - puściłam do niej oczko (Mam kilka i może jakąś zaśpiewam w programie )
- Po jakiemu mówicie - spytała Selena
- Me olvidé de que lo siento hablamos francés - powiedziałam do niej przechodząc na hiszpański (Zapomniałam o was przepraszam, mówimy po francusku)
- En español también se está diciendo, no, no estoy impresionado y eso es un gran - powiedziała do mnie (Po Hiszpańsku także mówisz, no no jestem pod wrażeniem i to dużym)
- No es nada, digo, incluso en varios idiomas. Sintonice su coche, así que traer piezas de otros países, me enteré de las lenguas de los distintos países - powiedziałam (To nic takiego, mówie jeszcze w kilkunastu językach. Tuninguje samochody, więc sprowadzam części z innych krajów, nauczyłam się języków z różnych krajów)
- Es bueno que eres versátil. Espero que hablas a ti mismo como esto más - powiedział (To dobrze jesteś wszechstronna. Mam nadzieję, że porozmawiamy sobie tak dłużej)
- No me importa cómo usted quiere que vaya, podemos ir. Sé que el parque cercano. En este momento debe ser abandonada - zaproponowałam (Nie mam nic przeciwko, jak chcesz to możemy iść się przejść. Znam park niedaleko. O tej porze powinien być opustoszały)
- My idziemy się przejść nie przeszkadzajcie sobie - powiedziała Selena
Wyszłyśmy z klubu i poszłyśmy do parku. Schowałyśmy się w specjalnym odgrodzonym miejscu. Nie byłyśmy ani słyszalne, ani widoczne.
- Cómo ser famoso? - spytałam (Jak jest być sławnym?)
- Una vez frío, y una vez tonto. Depende de los aficionados y de mis caprichos, ya veces puede ser muy especial. - powiedziała (Raz fajnie, a raz głupio. Zależy od fanów i od moich zachcianek, a nieraz potrafią być naprawdę wyjątkowe. )
- Probablemente. ¿Quién es tu favorito? Me resulta emocionante para mí el mejor fue Jerry Negro, el ilusionista - powiedziałam (Pewnie tak. Kto jest twoim faworytem? Ciekawi mnie to, według mnie najlepszy był Jerry Black, ten iluzjonista)
- Tú eras la mejor Saro por todo el jurado. Lo hablamos mucho después del programa, todo lo que usted prefiere, por lo que esta mierda - powiedziała (Ty byłaś najlepsza Saro, według całego jury. Rozmawialiśmy o tym jeszcze długo po programie, wszyscy wolimy ciebie, więc nie spierdol tego)
- ¿Me estás tomando el pelo? yo estaba medio - powiedziałam (Żartujesz sobie ze mnie? Byłam przeciętna)
- No discuta conmigo, porque yo no iba a ganar. Canta más canciones como, y ganar como un banco. Una voz de este tipo no se puede olvidar. Usted es único y no cambia. Canta lo mejor que fuera. Te estoy diciendo que soy 23 años de edad estrella de España, que ha olvidado las raíces y canta en Inglés, no español. También zboczyłaś del camino, pero está fuera de manera brillante, mi querido, no lo destruyen muy poca confianza. Imagina que estás solo y cantar como esta es la última vez. Esta pequeña tabla ... - powiedziała (Nie kłóć się ze mną, bo i tak nie wygrasz. Zaśpiewaj kolejne takie piosenki, a wygraną masz jak w banku. Takiego głosu nie da się zapomnieć. Jesteś wyjątkowa i nie daj się zmienić. Śpiewaj to co najlepiej Ci wychodzi. Mówię Ci to ja 23 letnia gwiazda z hiszpanii, która zapomniała o korzeniach i śpiewa po angielsku, a nie hiszpańsku. Ty także zboczyłaś z drogi, ale tobie to wychodzi genialnie, moja droga nie niszcz tego zbyt małą pewnością siebie. Wyobraź sobie, że jesteś sama i śpiewaj jakby to miał być ostatni raz. Takie małe rady...)

Rozmawiałyśmy jeszcze trochę, a potem zamówiłyśmy dwie taksówki i rozjechałyśmy się. Selena Gomez zachowuję się jak zwykła dziewczyna, a nie jak gwiazda. Pieniądze nie uderzyły jej do głowy, to niespotykane w dzisiejszych czasach... W domu byłam o 4 rano. Przebrałam się w koszulkę luka i spodenki i nucąc moją piosenkę usnęłam
 

 
Nadal stałam w objęciach Luke'a i delektowałam się tym. Wtedy sobie coś uświadomiłam.
- Chłopaki, chcecie pojechać tam z dziewczynami?
- Eee... Nie jesteśmy z nimi - odparli
- Czemu?
- Bo zarzuciły nam, że jesteśmy waszymi pieskami na posyłki
- Przecież tak nie jest - powiedział Luke
- No właśnie - odparli
Rozmawialiśmy jeszcze długi czas, aż zorientowałam się, że do wesela zostało nam 12 dni...

____Dzień wesela, hotel____
Chłopaki wyglądali bosko. Ja byłam gotowa i chłopaki też, oprócz Luke'a, który układał jeszcze włosy, ale po co? Przecież zawsze miał je tam samo ułożone... To irytu...
- Chodźcie już - powiedział wychodząc łazienki



(Wszyscy wyglądali tak, tyle, że Luke miał inny garnitur. Oto on:

http://b2.pinger.pl/d7b5ee86aad9a454f7e3c4dac97fa5d7/lukehemmings3lukehemmings37374835.jpg)

Ja miałam śliczną sukienkę



Włosy rozpuściłam tak, aby wydać było moje czerwone pasemka, które niedawno poprawiłam. Tatuażu na udzie nie było widać całego, ale na ręce tak. Doprowadzę tym ich do szału i co z tego?
Jestem już pełnoletnia! Zapomniałam, przecież jak został postrzelony to miałam urodziny. Zmarszczyłam brwi i pokręciłam głowa
- Co jest kotku? - spytał Lukey
- Ee nic - odparłam po chwili
- Gadaj - odparł
- Boo jak wtedy zostałeś postrzelony, to miałam urodziny. Właśnie sobie o tym przypomniałam.
- Zapomniałem - jęknął - Ale prezent jest w domu, dam ci go kiedy indziej
- Kocham cię - powiedziałam
- Ja ciebie bardziej - odparł i zeszliśmy na dół, gdzie czekała już taksówka. Wsiedliśmy i pojechaliśmy do najlepszej w nowym Yorku sali weselnej, ponieważ odpuściliśmy sobie ceremonię zaślubin. Nudne jak flaki z olejem.
- Chłopaki, ja się dzisiaj najebię i to wy będziecie musieli mnie zanosić, a nie ja was - powiedziałam
- Nie żartuj sobie mała - powiedział Luke
- Nie żartuję, najebię się, a wam nic do tego
- Jest nam do tego, bo będziesz miała kaca i nie będziesz kontaktowała
- Spokojnie mam kilkanaście butelek lekarstwa na kaca - powiedziałam
- A nam nigdy nie dałaś! - powiedział oburzony Irwin
- Macie za słabe móżdżki, więc podaję wam rozcieńczone w herbacie. Nie zauważyliście, że zawsze jak macie kaca to daję wam herbatę?
- W sumie racja - odparł Cal
- Właśnie, a teraz - zapłaciłam taksówkarzowi z napiwkiem i wysiadłam.
Poszliśmy na salę i od razu mama i jej gach uczepili się nas jak psy. Wywróciłam oczami i uśmiechnęłam się promiennie, choć miałam ochotę przyjebać Mike'owi
- Kotku, co to za tatuaże? - spytała mama
- To nic takiego - powiedziałam
- Kto Ci pozwolił zrobić tatuaże młoda damo? - spytał Mike
- Na pewno nie ty Mike, a po za tym jestem pełnoletnia i was to już nie powinno obchodzić
- Jak ty się odzywasz? - spytał Mike
- Ciebie to powinno najmniej obchodzić - odparłam - Po za tym jestem dorosła, a wam nic do tego co robię, kiedy robię i jak robię - odparłam
- Bo odetniemy ci dopływ pieniędzy - zagroził
Zaśmiałam się serdecznie
- Mike, ja nie dostaję od was żadnych pieniędzy. Wszystko mam na koncie, pieniądze prze ze mnie zarobione - zaznaczyłam 5 ostatnich słów
Ominęłam ich i usiadłam na wyznaczonych dla nas miejscach.
- To co konkurs picia? - spytał Luke
- Idioto jest dopiero 22 - powiedziałam - czekaj, aż kamery nie będzie, wtedy zacznie się zabawa
Wtedy wpadłam na pewien pomysł. Byłam tak zadowolona, że nie zauważyłam zdziwionych spojrzeń chłopaków. Wstałam i poszłam do faceta od zespołu
- Dalibyście komuś zagrać?
- Jasne, a jakie instrumenty?
- Trzy gitary, perkusja i mikrofon oczywiście
- Świetnie, to widzimy się za chwilę - powiedziałam
Podeszłam do chłopaków, którzy mnie obserwowali odkąd pojawiłam się na widoku
- Nie zabijajcie mnie - powiedziałam robiąc słodką minkę
- Najpierw byśmy musieli mieć powody
- Zaraz wejdziecie na scenę i zaśpiewacie
- Co? - spytał zszokowany Luke
- Tak, właśnie to - powiedziałam przygryzając wargę
- Skarbie, zabije cię jak będzie po wszystkim
- Za dużo świadków?
- Mhm... - powiedział
Zaśmiałam się popchnęłam ich w stronę sceny.
Gdy już stali Luke się odezwał
- Mogę prosić o uwagę? - spytał - Za namową córki panny młodej postanowiliśmy coś zagrać. Nazywamy się 5 Second of Summer, a piosenka to Disconected.
Zaczęli grać, a ja w połowię mniej więcej poszłam do łazienki. Gdy już miałam wychodzić ktoś mnie przycisnął do ściany
- Myślisz, że możesz się tak zachowywać co do mnie? - spytał Mike, moje ciało ogarnęło przerażenie. Chciałam krzyknąć, ale zamknął moje usta pocałunkiem. Chciałam się wyrwać, ale nic z tego. Po kilku minutach po mojej twarzy spływały łzy. Wtedy do łazienki wpada Luke. Gdy zobaczył co się dzieję wpadł w furię... Odepchnął go ode mnie i zaczął go okładać pięściami. Wszędzie, jego ręce uderzały wszędzie, a mnie to cieszyło. Wpadli też chłopaki wpadli i odciągnęli Luke'a od skatowania tego skurwiela
- Luke uspokój się
- Kurwa, on znowu to zrobił! Ten skurwiel znowu zaczął gwałcić Sarę - krzyknął teraz pojawiła się widownia
Luke nie zwracał na to uwagi i znowu zaczął go bić. Skończył, gdy Mike był nieprzytomny. Podszedł do mnie i wziął na ręce, a następnie podszedł i jeszcze kilka razy go kopnął. Nie odpowiadając na żadne pytanie odwiózł mnie pod hotel i pojechał gdzieś. Po chwili wrócił spakował mnie i jego i wsiedliśmy do jakiegoś samochodu. Usnęłam po kilku minutach całkowicie zmęczona. Płakałam nawet przez sen, byłam w opłakanym stanie...

___ Kilka godzin? dni? później___
Obudziłam się, ale nie podniosłam się. To co się stało przygniotło mnie i nie mogłam tak wstać. Usłyszałam kroki i otwieranie drzwi.
- Ile ona tak śpi? - spytał Ash
- Od dnia wesela - odparł
- Stary to jest 5 dni, a ty się położyłeś?
- Nie
- Jadłeś coś?
- Nie
- Dlaczego? - wychrypiałam - Dlaczego nie jadłeś, ani nie spałeś?
- Kotku, ty lepiej się o mnie nie martw - powiedział podchodząc i przytulając mnie mocno. Wtuliłam się w niego i poczułam głód. Spojrzałam na siebie, miałam na sobie koszulkę nirvany, która należała do Luke'a, oraz jakieś dresy. Były za duże, więc wzięłam jakieś swoje spodenki. Zeszłam na dół, a tam czekała pizza. Bez wahania zjadłam całą, a to nie lada osiągnięcie, bo to był stadion. Popiłam piwem i byłam zadowolona. Wszedł Calum
- Gdzie do cholery moja pizza?
- W moim brzuchu - odparłam
- Sama zjadłaś całą
- Yep - odparłam i uśmiechnęłam się szeroko
- Pójdzie ci w biodra, a tobie poszło by w bęben, więc mi dziękuj - odparłam i zaczęłam śmiać, a on ze mną
Poszłam na górę i spojrzałam na Luke'a, który usnął. Uśmiechnęłam się i przykryłam go kołdrą. Zostawiłam, go tak, aby odespał...

 

 
" Stoję przed wielkim lustrem, ale nie widzę w nim siebie tylko jakąś małą dziewczynkę. Robi wszystkie moje ruchy dokładnie w tym samym momencie. W pewnym momencie pojawia się obecny partner mojej matki. Podchodzi do mnie i powtarza ciągle te same słowa
- Jesteś taka piękna
Gładzi mnie po policzku. w pewnym momencie zaczyna mnie bić, a potem gwałcić, a ja krzyczę i krzyczę, aż zdarłam sobie gardło..."
- Sara wstawaj - powiedział przerażony Luke
- Cco się stało? - spytałam budząc się
- Miałaś koszmar, zwaliłaś mnie z łóżka i krzyczałaś jak opętana
- Przepraszam śniło mi się moje dzieciństwo
- Jak to?
- Chcę wam powiedzieć to dzisiaj, abyście wiedzieli jak bardzo zjebana jestem
- Bez przesady, a tak wgl to poczta do ciebie przyszła
- Serio?
Przytaknął, a ja ogarnęłam się i zeszłam na dół. Prysznic i przebranie się dobrze mi zrobiło, ale tych ubrań już nie włożę. Spale je później na przedmieściach. Zeszłam na dół i sprawdziłam pocztę, list był od mamy i jej partnera. Otworzyłam i szerzej otworzyłam oczy

" Państwo Hanna Argent i Mike Soyer pragną serdecznie zaprosić na uroczystość zaślubin

Panią Sare Argent i partnera Luke Hemminga wraz trzema przyjaciółmi .
Uroczystość odbędzie się dnia 18 lipca 2016 roku w..."
Itd, itd.
- Nie nie nie nie nie nie nie - szeptałam
- Co się stało? - spytał i przeczytał zaproszenie - To chyba dobrze co nie?
- Nie - powiedziałam - Usiądźcie
Opowiedziałam im mój sen, a oni siedzieli jak wryci. Opowiedziałam im moje dzieciństwo, jak partner matki mnie bił i gwałcił, jak tylko ona miała późniejszą zmianę. Jak mnie dotykał i bił. Że nie miał dla mnie litości...
- Skarbie - powiedział Luke i przytulił mi - Nie musimy tam jechać
- Pojedziemy, a ten skurwiel będzie patrzył jak mnie nie obchodzi - odparłam
- Dlaczego zostałaś śmiercią?
- Eh.. To proste chciałam popełnić samobójstwo, a on Flynn mnie powstrzymał i zaoferował nowe życie
- Dobrze zrobił - powiedział Luke
 

 
" Stoję przed wielkim lustrem, ale nie widzę w nim siebie tylko jakąś małą dziewczynkę. Robi wszystkie moje ruchy dokładnie w tym samym momencie. W pewnym momencie pojawia się obecny partner mojej matki. Podchodzi do mnie i powtarza ciągle te same słowa
- Jesteś taka piękna
Gładzi mnie po policzku. w pewnym momencie zaczyna mnie bić, a potem gwałcić, a ja krzyczę i krzyczę, aż zdarłam sobie gardło..."
- Sara wstawaj - powiedział przerażony Luke
- Cco się stało? - spytałam budząc się
- Miałaś koszmar, zwaliłaś mnie z łóżka i krzyczałaś jak opętana
- Przepraszam śniło mi się moje dzieciństwo
- Jak to?
- Chcę wam powiedzieć to dzisiaj, abyście wiedzieli jak bardzo zjebana jestem
- Bez przesady, a tak wgl to poczta do ciebie przyszła
- Serio?
Przytaknął, a ja ogarnęłam się i zeszłam na dół. Prysznic i przebranie się dobrze mi zrobiło, ale tych ubrań już nie włożę. Spale je później na przedmieściach. Zeszłam na dół i sprawdziłam pocztę, list był od mamy i jej partnera. Otworzyłam i szerzej otworzyłam oczy

" Państwo Hanna Argent i Mike Soyer pragną serdecznie zaprosić na uroczystość zaślubin

Panią Sare Argent i partnera Luke Hemminga wraz trzema przyjaciółmi .
Uroczystość odbędzie się dnia 18 lipca 2016 roku w..."
Itd, itd.
- Nie nie nie nie nie nie nie - szeptałam
- Co się stało? - spytał i przeczytał zaproszenie - To chyba dobrze co nie?
- Nie - powiedziałam - Usiądźcie
Opowiedziałam im mój sen, a oni siedzieli jak wryci. Opowiedziałam im moje dzieciństwo, jak partner matki mnie bił i gwałcił, jak tylko ona miała późniejszą zmianę. Jak mnie dotykał i bił. Że nie miał dla mnie litości...
- Skarbie - powiedział Luke i przytulił mi - Nie musimy tam jechać
- Pojedziemy, a ten skurwiel będzie patrzył jak mnie nie obchodzi - odparłam
- Dlaczego zostałaś śmiercią?
- Eh.. To proste chciałam popełnić samobójstwo, a on Flynn mnie powstrzymał i zaoferował nowe życie
- Dobrze zrobił - powiedział Luke
 

 
" Stoję przed wielkim lustrem, ale nie widzę w nim siebie tylko jakąś małą dziewczynkę. Robi wszystkie moje ruchy dokładnie w tym samym momencie. W pewnym momencie pojawia się obecny partner mojej matki. Podchodzi do mnie i powtarza ciągle te same słowa
- Jesteś taka piękna
Gładzi mnie po policzku. w pewnym momencie zaczyna mnie bić, a potem gwałcić, a ja krzyczę i krzyczę, aż zdarłam sobie gardło..."
- Sara wstawaj - powiedział przerażony Luke
- Cco się stało? - spytałam budząc się
- Miałaś koszmar, zwaliłaś mnie z łóżka i krzyczałaś jak opętana
- Przepraszam śniło mi się moje dzieciństwo
- Jak to?
- Chcę wam powiedzieć to dzisiaj, abyście wiedzieli jak bardzo zjebana jestem
- Bez przesady, a tak wgl to poczta do ciebie przyszła
- Serio?
Przytaknął, a ja ogarnęłam się i zeszłam na dół. Prysznic i przebranie się dobrze mi zrobiło, ale tych ubrań już nie włożę. Spale je później na przedmieściach. Zeszłam na dół i sprawdziłam pocztę, list był od mamy i jej partnera. Otworzyłam i szerzej otworzyłam oczy

" Państwo Hanna Argent i Mike Soyer pragną serdecznie zaprosić na uroczystość zaślubin

Panią Sare Argent i partnera Luke Hemminga wraz trzema przyjaciółmi .
Uroczystość odbędzie się dnia 18 lipca 2016 roku w..."
Itd, itd.
- Nie nie nie nie nie nie nie - szeptałam
- Co się stało? - spytał i przeczytał zaproszenie - To chyba dobrze co nie?
- Nie - powiedziałam - Usiądźcie
Opowiedziałam im mój sen, a oni siedzieli jak wryci. Opowiedziałam im moje dzieciństwo, jak partner matki mnie bił i gwałcił, jak tylko ona miała późniejszą zmianę. Jak mnie dotykał i bił. Że nie miał dla mnie litości...
- Skarbie - powiedział Luke i przytulił mi - Nie musimy tam jechać
- Pojedziemy, a ten skurwiel będzie patrzył jak mnie nie obchodzi - odparłam
- Dlaczego zostałaś śmiercią?
- Eh.. To proste chciałam popełnić samobójstwo, a on Flynn mnie powstrzymał i zaoferował nowe życie
- Dobrze zrobił - powiedział Luke
 

 
Chodziłam po całym pokoju od dobrych kilku dziestu minut. Wtedy mnie olśniło, czemu ja wcześniej na to nie wpadłam? Ubrałam się na sportowo i wyszłam z domu

W takim stroju najlepiej się czuję. Wsiadłam do samochodu i odjechałam. Skierowałam się w stronę tego budynku. Był to opuszczony hangar. Weszłam do środka rozsadzał mnie od środka. Przedostałam się do zapisów i wpisałam swój pseudonim. "Śmierć"
Związałam włosy w kucyk i podeszłam do ringu, którym był prawdziwy ring otoczony klatką. Nikt nie ucieknie, ani nie wyjdzie dopóki druga osoba będzie przytomna.
- Pierwsza walka wieczora - zaczął prowadzący - Szop kontra Śmierć
Spoko, podeszłam do klatki i weszłam do środka.
- No proszę, śmierć to dziewczyna. Pierwsza osoba płci pięknej i to dosłownie na naszym ringu. Teraz zapraszamy Szopa. - powiedział
Na ring wszedł spory facet. Niczego innego się nie dopatrzyłam, bo zaatakował. Warknęłam cicho i zrobiłam unik. Uwolniłam cały gniew i agresję, która się we mnie kotłowała. Było jej bardzo dużo, dodatkowo, bo jestem na głodzie. Szybko doskoczyłam do niego i sprzedałam mu potężnego prawego sierpowego. Potem spróbowałam coś czego nigdy nie próbowałam. Zaczęłam okładać, go jak nikt inny jak Roman Reigns, czyli mój idol w świecie WWE. Szybko leżał na podłodze, a do mnie podszedł prowadzący.
- Nieźle mała - powiedział
- Jeszcze raz nazwiesz mnie mała, a zdefasonuję Ci buźkę
Zeszłam z ringu i czekałam na kolejne walki, które także zakończyły się zwycięsko. Dotarłam do finału, a moja wściekłość i agresja nadal nie zniknęły. Teraz jak o tym myślę to robi się coraz większa. Weszłam na ring i zszokowana zobaczyłam, że walczę przeciwko własnemu braciszkowi. Zmrużyłam oczy i wściekłam się jeszcze bardziej. Szybko podeszłam do niego i zrobiłam Supermanpunch. Potem kilka innych zmyślnych ruchów, aż na końcu przeszłam do sierpowych. Zaczęłam prawą, apotem wpadłam w rytm. Prawa, lewa,prawa,lewa,prawa... i tak dalej. Upadł na podłogę, ale nadal był przytomny. Kurwa mać! Usiadłam na nim okrakiem chwyciłam jego głowę w ręce i zaczęłam uderzać nią i twardy ring. Po kilku uderzeniach padł na podłogę. Wszystko ucichło, a ja wyszeptałam w miarę głośno
- Nie zadzieraj ze mną braciszku
Wszyscy wciągnęli powietrze, a ja wstałam i otrzepałam się z niewidzialnego kurzu. Podszedł do mnie prowadzący i powiedział do mikrofonu
- Może nasza zwyciężczyni by się przedstawiła?
- Oczywiście - powiedziałam - mam na imię Sara i jestem śmiercią - powiedziałam pokazując tatuaż
- Nie dziwie się twojej agresji
- Och spokojnie byłam po prostu zdenerwowana
- To nie chcę wiedzieć, co by się działo jak byłabyś wkurwiona - powiedział
Zaśmiałam się i odebrałam kasę. Wróciłam do domu o 1 w nocy. Chłopaki na mnie czekali, jak niańki normalnie...
- Gdzie byłaś? - spytał Irwin
- Tobie to radziłabym się zamknąć
- Gdzie byłaś - powtórzył Cal
- Na nielegalnych walkach
- Co? - spytał Luke - Oszalałaś?
- Wygrałam wszystkie walki, bez większego zadrapania. W finale walczyłam z moim braciszkiem i na niego przelałam całą furię, którą miałam w sobie. Nadal ją mam, ale w mniejszych ilościach
- Ile wygrałaś kasy? - spytał Clifford
- 50 tysięcy, a teraz sorry. Padam z nóg
Poszłam do siebie i rzuciłam się na łóżko. Po chwili spałam w najlepsze.
 

 
Dzisiaj głównie wpis będzie o jesieni :>.

" JAK SPĘDZIĆ JESIENNE DNI ? "

1. Hmm wycieczki rowerowe

Tak, moim zdaniem wycieczki rowerowe w tą porę roku są nawet bardzo fajne mimo tej chłodnawej pogody .

Gdzie można jeździć ? ( las, po miejscowości, do kolegów, koleżanek, łąki ? ) Są różne miejsca nie daleko was tylko wystarczy poszukać! C:



2. Spacery ? z muzyką ? z książką pod ręką ? z blokiem rysunkowym ?

Tak ! Spacery w tą porę roku są na prawdę przyjemne. Może masz jakieś sprawy do przemyślenia, może masz duszę artysty i chciałabyś\ chciałbyś namalować\ narysować jakiś krajobraz , a może lubisz czytać ? B) muzyka jest również fajnym przykładem!



3. Zaprosić kogoś

Fajnie się czasami spotkać porozmawiać albo powygłupiać się i to przy kubku herbaty lub kawy



4. Oglądanie filmów

Chyba nie muszę tłumaczyć B) każdy lubi co innego więc fajnie by było sobie obejrzeć film pod kocykiem ;3



5. Jesienny wianek

Obojętnie czy to może z liści :3 ważne aby był i wyglądał jesiennie!


6. Zrobić sobie jesienne selfie

Dziewczyny C: Jesienne selfie było by nawet fajne! nawet nie musi być selfie ale zdjęcie! Poproście kogoś znajomego, nie wiem dorosłych , przyjaciół aby pomogli wam takie zdjęcie wykonać

a) Można na przykład huśtać się, 2 osoba podrzuci liście a 3 zrobi zdjęcie

b) Położyć się na liściach na ziemi ^^

c) Przytulić drzewo :v




9. Jesienne zakupy

:3 Hehe drogie dziewczynki xddddd polecam również jesienny wypad do jakiegoś sklepu aby kupić sobie jakieś jesienne ubrania :3



10. Uprawiać sport

Niektórzy lubią w chłodniejsze dni sobie pobiegać a niektórzy wolą pójść na halę sportową pograć w siatkówkę, nogę, kosza , ręczną jest tyle opcji!!


Mam nadzieję, że podobał się wam poradnik. Starałam się tak jakoś to opisać wszystko :v
Jeżeli macie do mnie jakieś pytania walcie śmiało, ponieważ najzwyczajniej w świecie nudzi mi się
Być może niedługo pojawi się rozdzialik
Specjalnie dla was.
Jak będę wracać z Wyszkowa, to zajadę na jeszcze jeden cmentarz i on wygląda zjawiskowo nocą


 

 
Hejka, jak tam wam minęła niedziela?
Mi genialnie, bo jutro nie idę do szkoły
Dzisiejszy dzień minął mi na graniu na XBOX 360 ONE.
Bawiłam się dobrze, a wy?

Pewnie się zastanawiacie, o co chodzi z tym tytułem. Otóż tuż siedzę na kompie u wujka i piszę do was. Ciekawe co nie? No właśnie XD

Odwala mi palma XD
Taka duża i fioletowa oczywiście




Słucham sobie muzyki, ale to wygląda komicznie, bo mam wieżę nade mną i słuchawki zwisają mi z góry...
Nie, nie mogę odłączyć wieży...


 

 
Za rok skończę gimbazjum. Rozstanę się z klasą. Może i jesteśmy pojebaną klasą, ale zgraną i bardzo zaufaną. Każdy każdego zna, z każdym rozmawia. A ja? Jak mam sobie znowu się przyzwyczaić? W jednej szkole jestem już 9 rok. Przez 6 lat miałam jedną klasę, teraz zmieniłam na tą i już niedługo i z tą się rozejdę. Niby fajnie, bo gimbazjum już będzie za mną, ale liceum, a potem jakieś studia. To trudne, że nie będę oglądać ich twarzy, nie będę się przedrzeźniać z tymi samymi osobami, nie będę rozmawiać z tymi osobami. Tak dobre kontakty się urwą. Zostanie najwyżej jedna, może dwie osoby. Reszta odejdzie i zostawi po sobie wspomnienia. Niby fajnie, ale przywiązałam się do tych osób. Takiej beki nie będę miałam zbyt prędko, takich nauczycieli (fajnych i tych surowych) nie będę miała ponownie. Będę musiała się przystosować, bo jakże by inaczej?? Ciekawe jak to będzie
A, wy jak to odbieracie??


 

 
Zrobiłam tacosy. Szybko zjadłam, zanim chłopaki by się do nich dorwali, a potem zrobiłam też porcyjkę dla nich. Zaniosłam im do salonu, gdzie siedzieli. Gdy Luke chciał sięgnąć po jednego pacnęłam go w rękę
- Ej... - powiedział
- Wara od tacosów
- Dlaczego? - spytał robiąc smutną minkę
- Bo masz postrzelony brzuch?
Usłyszałam chrupanie i chłopaki pochłonęli już połowę. Gdy chcieli sięgnąć po więcej zabrałam im talerz i położyłam na kolanach Luke'a
- Jedz - powiedziałam do niego
- Ej.. A my?
- Starczy wam - powiedziałam
- Nie, wcale nie - powiedział Ashton
- Starczy - powiedziałam dobitnie
- Nie
- Tak
Byłam coraz bardziej wkurzona. Wstałam i on także to zrobił. Jest taki pewny siebie? Żeby się zaraz nie przeliczył.
- Nie - powiedział
- Tak - powiedziałam z naciskiem to słowo
- Nie - odparł takim samym tonem
- Serio chcesz mnie wkurwić?
- Tak - powiedział
- Właśnie Ci się udało
Podeszłam do niego i spoliczkowałam go, a on mi oddał. Biała furia mnie dopadła, nie to było kilka stopni wyżej. Rzuciłam się na niego i przewróciłam go na ziemie. Okładałam go pięściami. Gdy skończyłam był przytomny, ale ledwo kontaktował. Odetchnęłam i wstałam. Luke zwijał się z bólu, bo chłopaki,go znokautowali żeby nie mógł mi pomóc. Dobrze zrobili. Podziękowałam im i jeszcze raz kopnęłam Ashtona
- Wkurwiający jesteś - powiedziałam i poszłam sobie


___________
Dzisiaj krócej, za co przepraszam
 

 
Siedziałam sama w salonie i oglądałam telewizję. Dlaczego sama? Bo chłopaki pojechali na akcję, a ja nie mogę, ponieważ prawie cały czas jestem nieobliczalna na głodzie. Usłyszałam otwierane drzwi, więc podeszłam tam i ze strachem zobaczyłam, że chłopaki podtrzymują Luke'a. Położyli, go w salonie, a ja szybko zdjęłam mu koszulkę. Przeklęłam. Dwie rany postrzałowe. Jedna w brzuch, a druga w ramię. Nie ma ran wylotowych.
- Calum przynieś mi apteczkę. Ashton ty przynieś miskę z ciepłą wodą i małe szczypce. Clifford przynieś mi najsilniejsze środki usypiające, tłuczek, spirytus i miseczkę. Już! - pogoniłam ich

Po chwili wrócili ze wszystkim.
- Okey, Ash dociskaj mu tym ranę - podałam mu koszulkę Luke'a. Calum donieś ręczników. Tylko czystych. Clifford przynieś mi mały nożyk - powiedziałam.
Otworzyłam apteczkę i przeklęłam. Zdjęłam koszulkę i docisnęłam jego ranę na brzuchu. Kazałam to także dociskać Ashtonowi. Sama pobiegłam po nitkę i igłę. Gdy wróciłam chłopaki byli już w pokoju. Wzięłam leki usypiające i zmieliłam je, potem dodałam spirytusu i wody. Zmieszałam i wylałam na skrawek ręcznika. Przyłożyłam to do nosa Lukowi i już po chwili miarowo oddychał. Westchnęłam i pochyliłam się nad raną na brzuchu. Spróbowałam ją wyjąć szczypcami, ale nie chciała wyjść. Kolczaty nabój... Wzięłam mały nożyk, który teraz mi posłuży za skalpel. Rozcięłam mu ranę i rękami wyjęłam nabój, następnie przeczyściłam ranę i zszyłam. Owinęłam ranę bandażem i zabrałam się za ramię. Gdy skończyłam odetchnęłam z ulgą. Chłopaki posprzątali, a mnie nagle dopadł gniew. Pobiegłam na górę i przebrałam się w wygodniejsze ciuchy.


Zasłoniłam sobie nos i usta chustą i założyłam kaptur. Miałam dwa pistolety w kaburach na klatce piersiowej. Rękawiczki i to wszystko. Zeszłam i podeszłam do chłopaków.
- Kto to zrobił? - spytałam
- Nie powiemy - powiedział Ashton
Podeszłam do niego i wykręciłam mu rękę w bolesny sposób.
- Kto to zrobił? - powtórzyłam pytanie
- Liam Harrison
- Niedługo wracam
Wybiegłam z domu i pojechałam poszukać tego całego Liama. Kojarzyłam jak wygląda, więc po godzinie go znalazłam. Handlował w zaułku dragami. Wysiadłam i podeszłam do niego. Jego klienta przegoniłam. Wyjęłam broń i wycelowałam w niego.
- Co? - spytał, ale ja zobaczył broń otworzył szerzej oczy
- Dlaczego postrzeliłeś Luke'a?
- Bo się stawiał - odparł z prostotą
- A mam ja ciebie postrzelić?
- A ty to? - spytał nie okazując strachu.
Uniosłam bluzę, a on widząc tatuaż Czarnej Gwiazdy wciągnął głębiej powietrze. Uśmiechnęłam się, chodź on tego nie zobaczył.
- Nie zadziera się z moimi ludźmi. Wtedy narażasz się samej śmierci - powiedziałam - Będziesz to mówił każdemu, każdemu z kim chłopaki robią interesy. Jeżeli się dowiem o postrzeleniu ich to nie będę tak łaskawa jak dla ciebie.
- Dla mnie? - spytał przełykając ślinę
Przytaknęłam i postrzeliłam go w udo, oraz stopę. Potem wycelowałam w brzuch. Gdy skończyłam zadzwoniłam z jego telefonu na pogotowie i odjechałam. Czułam się szczęśliwsza, po tej małej zemście...
Wróciłam do domu, a Luke już nie spał. Siedział zdenerwowany na kanapie. Gdy mnie zobaczył, zobaczyłam ulgę, ale i wkurwienie w jego oczach. Odpięłam kabury i położyłam je na stoliku. On wstał i podszedł do mnie. Spojrzał mi w oczy i położył ręce na mojej twarzy.
- Jak ja się cieszę, że nic Ci się nie stało - powiedział
- Nic mi się nie stało, bo jestem za dobra
- Ja też jestem dobry, a ten palant mnie postrzelił
- No cóż, więcej tego nie zrobi - powiedziałam
- Zabiłaś go?
- Nie, lekko pokiereszowałam Lukey nie martw się
- Lukey? - uniósł wyżej brwi, a ja przytaknęłam - Kto mnie opatrzył?
- Ja - powiedziałam - musiałam rozcinać bardziej rany i wyjmować naboje rękoma, bo były z kolcami.
- Mhm - powiedział
Uśmiechnęłam się i poszłam coś zjeść...
 

 
Luke sobie poszedł, więc zostałam sama. Byłam świadoma obecności dziewczyn, więc zaczęłam rysować. Najpierw narysowałam Luke'a, a potem coś innego. Tak zleciało mi kilka godzin.





Wyszłam z pokoju i poszłam do pokoju z instrumentami. Podeszłam do Keyboarda i zaczęłam grać, a do tego dodałam podkład z innych instrumentów.

Śpiewałam piosenkę niedawno ułożoną.(To śpiewa Sara XD) Gdy skończyłam, zorientowałam się, że mam widownie. Spojrzałam na 6 ludzi, którzy stali w drzwiach i wzruszyłam ramionami. Zaczęłam ponownie grać i tym razem zaśpiewałam nie moją piosenkę.

(To także Sara)
Grałam tak, całkowicie oddając się muzyce. Nie chciałam przerywać, więc nie otwierałam oczu. Palce z instynktem jeździły po klawiaturze. Śpiewałam co tylko chciałam, nie przeszkadzała mi widownia. Zaśpiewałam jeszcze około 5 piosenek, a wtedy przestałam i wyszłam stamtąd. Poszłam do garażu i wzięłam się za remont mojego samochodu.
Wtedy do głowy przyszła kolejna piosenka. Śpiewałam ją cały czas, aby wbić sobie ją do głowy. Zabierz wszystkie swoje rzeczy i wyjdź
Nie możesz cofnąć tego, co powiedziałeś, wiem
Słyszałam to wszystko wcześniej, co najmniej milion razy
Nie jestem do zapomnienia, wiesz

Nie wierzę, nie wierzę w to
Odszedłeś w pokoju, zostawiając mnie w rozsypce
Ciężko mi oddychać, jestem rozbita
Właśnie teraz

Mam już dość tej samej starej miłości, tego gówna, co mnie rozdziera na pół
Mam już dość tej samej starej miłości, moje ciało ma już dość
Och, ta sama stara miłość / 2x
Mam już dość tej samej starej miłości, czuje się jakbym miała wybuchnąć
Mam już dość tej samej starej miłości, takiej, która łamie ci serce
Och, ta sama stara miłość / 2x

Nie spędzę już więcej czasu, marnując go na ciebie
Wiem, słyszałam już to wszystko
Więc nie próbuj się rozmyślić
Bo ja tego nie zrobię, wiesz

Nie możesz uwierzyć, wciąż nie możesz uwierzyć
Odszedłeś w pokoju, zostawiając mnie w rozsypce
Ciężko mi oddychać, upadam na kolana
Właśnie teraz


Mam już dość tej samej starej miłości, tego gówna, co mnie rozdziera na pół
Mam już dość tej samej starej miłości, moje ciało ma już dość
Och, ta sama stara miłość / 2x
Mam już dość tej samej starej miłości, czuje się jakbym miała wybuchnąć
Mam już dość tej samej starej miłości, takiej, która łamie ci serce
Och, ta sama stara miłość / 2x

Mam już dosyć, totalnie dosyć tej miłość / 4x

Mam już dość tej samej starej miłości, tego gówna, co mnie rozdziera na pół
Mam już dość tej samej starej miłości, moje ciało ma już dość
Och, ta sama stara miłość / 2x
Mam już dość tej samej starej miłości, czuje się jakbym miała wybuchnąć
Mam już dość tej samej starej miłości, takiej, która łamie ci serce
Och, ta sama stara miłość

Gdy skończyłam odświeżać mój samochód, szybko poszłam zapisać tekst piosenki w notatniku od wszystkiego. Zastałam tam Caluma, który trzymał go w ręce i przeglądał.
- Calum oddaj mi to - powiedziałam dobitnie
- Pięknie rysujesz i świetne piosenki
- Dzięki, a teraz oddaj
- Nie - powiedział
Wyjęłam pistolet i wycelowałam. Ostatnio zrobiłam się strasznie drażliwa i nie potrafię opanowywać gniewu.
- Oddaj, albo zafunduję Ci potężną dawkę bólu
- Okey, okey
Oddał i wyszedł. A ja schowałam broń. Zamknęłam się od środka i zaczęłam szukać dobrego miejsca na schowek. Zdecydowałam się schować to do sejfu, do którego tylko ja znałam kod. Uśmiechnęłam się pod nosem i trzymałam notatnik przed sobą. Znowu chciało mi się rysować, więc wzięłam ołówek i usiadłam przy biurku.



Gdy skończyłam byłam zadowolona. Odłożyłam ołówek i wydarłam kartkę z narysowanymi chłopakami. Zeszyt schowałam do sejfu, a ja z kartką zeszłam na dół. Luke już wrócił, więc podałam mu rysunek i kiwnęłam głową, żeby pokazał chłopakom. Patrzyli na mnie zszokowani, a w końcu Calum przemówił
- Nieźle, Sara to piękne - powiedział
- Bez przesady - powiedziałam
- Przesady?! To jest genialne- powiedział
Zaśmiałam się i poszłam do siebie, nawet nie spostrzegłam jak minął mi cały dzień ,bo jest już 23. Położyłam się i momentalnie zasnęłam...
 

 
Zatkało go, a ja wróciłam na miejsce.
- Lepiej, żeby teraz nikt mi w drogę nie wchodził
- Masz rację kotku - powiedział Luke
- Nie dobrze mi się robi - powiedział Clifford
- Jakbyś sobie dziewczynę znalazł to byś był bardziej dojrzały emocjonalnie. Poza tym, skoro twoja emocjonalność mieści się w małej łyżeczce, to nie znaczy, że u wszystkich tak jest.
- HaHaHa - powiedział - Mi się ktoś podoba, ale nie mogę do niej zagadać - powiedział
- Dlaczego? - spytałam
- Bo, to jest Jessica Stanton - odparł
Zatkało mnie, przecież to najdziwniejsza dziewczyna w Australii
- Czemu ona?
- Bo... Sam nie wiem - powiedział
- W takim razie...
Wyjęłam nowy telefon ze wszystkimi kontaktami, które musiałam na nowo zdobywać. Znalazłam numer, który mnie interesował i zadzwoniłam.
"Hej Jessica"
"O, Hej Sara"
"Chciałabyś do mnie wpaść?"
"A będzie Clifford?"
"A, co?"
"Tak się pytam"
"Oj, powiedz"
"Podoba mi się"
"Wpadaj, on też będzie"
Rozłączyłam się i spojrzałam na Clifforda
- Jessica niedługo będzie i mogę uprzejmie powiedzieć, że podobasz jej się
Zszokowany pobiegł na górę, zaśmiałam się i spojrzałam na resztę.
- Im też przydałyby się dziewczyny - powiedział
- Kto się wam podoba?
- No cóż, Tina Simpson - powiedział Ashton
Do niej także zadzwoniłam i ze zdziwieniem stwierdziłam, że on jej także się podoba. Zbieg okoliczności??
- A ty Calum?
- Marika Wonder
- Okey
Zadzwoniłam i ona także jest zakochana w Calumie. Nieźle trafili, pewnie będzie z nich ładna parka.
Pierwsza pojawiła się Jessica, od razu zaprowadziłam ją do Clifforda. Potem przyszła Tina, a ją przywitał Ashton i zaprowadził od razu do siebie. Na końcu przyszła Marika, Calum zabrał ją do siebie. Świetnie, mamy dla siebie czas. Luke pociągnął mnie do mojego pokoju, który stał się także jego, bo przeniósł tu swoje rzeczy. Zamknął nas na klucz i zostawił go w zamku. Gadaliśmy kilka godzin. Dowiedziałam się, że jak odkrył, że mnie nie ma, to przez pierwsze kilka dni zalewał się w trupa, żeby o tym nie myśleć. Potem miał kaca tak mocnego, że znowu pił i tak powstało błędne koło. Natomiast on się dowiedział, że zaczęłam brać jeszcze tego samego dnia. Nie przestawałam, dopóki nie odłączałam się od rzeczywistości. Przez to mam kilku dniowe luki w pamięci. Wszystko działo się szybko. Wstaje, ćpam włóczę się i idę spać. Takie własne błędne koło.
Położyłam głowę na klatce piersiowej Luke'a, czułam się szczęśliwa, prawdziwie szczęśliwa od jakichś 25 dni. Spojrzałam na kalendarz i przeklęłam cicho, ale Luke to usłyszał
- Co się stało?
- E... - zaczęłam
- Umiem poznać kiedy łgasz - prychnął
- Jutro mam urodziny - powiedziałam
Uśmiechnął się promiennie. To nie wróży nic dobrego...

-----------------
Jessica:



Tina:



Marika:



 

 
Obudziłam się w moim łóżku. W tych samych ubraniach, więc wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki. Zamknęłam się w niej. Weszłam pod gorącą wodę i zmyłam z siebie brud tygodni. Brud spływał ze mnie dobre pięć minut. Potem wzięłam się za włosy. Umyłam je dokładnie i jak tylko wyszłam ułożyłam je jak zwykle w loki. Założyłam ubrania, ale nic nie powróciło tego błysku w oku, albo uśmiechu. Zeszłam na dół i natychmiast udałam się do kuchni. Niestety chłopaki tam siedzieli, ale ja się nie odezwałam. Podeszłam do łazienki i ze zdziwieniem zobaczyłam, że jest pełna. Wzięłam jakieś produkty i przygotowałam Taco. Zjadłam ich kilka naście. Właściwie, to wszystkie, a było ich dobre 30. Wzięłam 2 litrową butelkę wody i wypiłam.
Wzięłam moją mp4 i puściłam sobie I will alway love you

Nuciłam pod nosem, ale to nie przywróciło tego błysku. Poszłam do garażu i podeszłam do mojego autka. Zakurzony i nie polerowany. Zabrałam się za to. Wyczyściłam go bardzo dokładnie. Wyglądał jak z salonu. Poszłam do domu i wtedy dostałam szajby. Brałam co popadnie i niszczyłam to bez powodu. Musieli mnie odciągać od wszystkiego. Spojrzeli mi w oczy i zobaczyłam u nich przerażenie. Spojrzałam w lustro i już wiedziałam. Jestem na głodzie. Spróbowałam się powstrzymać i jakoś mi się udało. Spojrzałam na chłopaków i odepchnęłam ich od siebie. Usiadłam na kanapie nie odzywając się, ani słowem. Oni zrobili to samo. Zobaczyłam, że cała czwórka mi się przygląda. Nie patrzyłam im w oczy, nie chciałam tu być Nie chcę tu być. W końcu spojrzałam na chłopaków. Przypatrywali mi się
- Co się gapicie?
- Bo mamy oczy - odparł Cal
- Niech wam na nie żaba skoczy
Zaśmiali się, ale mi nie było do śmiechu.
- Dlaczego mnie tu przyprowadziliście?
- To twój dom
- Nie, kurwa nie. Luke sobie znalazł kogoś innego, więc odeszłam. Nie chcę tu być.
- Nie znalazłem sobie nikogo - powiedział
- Aha, czyli kilka tygodni temu nie całowałeś się z kimś przez dobre 30 minut?
Gdy nie odpowiedział podeszłam do niego wyciągając broń. Patrzyłam mu w oczy i zobaczyłam w nich rozpacz
- Wiesz, jak ja się wtedy Kurwa poczułam?
- Wiem - powiedział
- Niby kurwa skąd. Jesteś wypranym z uczuć pieprzonym egoistą. Nie chcę Cię znać
- Nie prawda, kochasz mnie
- Może i cię kocham, ale nie jesteś tego wart
Warknął i wstał pomimo pistoletu. Wpił się w moje usta i całował z całą rozpaczą i bólem po mojej stracie. Teraz to czułam, jego miłość, ból po moim odejściu. Oddałam pocałunek z zachłannością. Całowaliśmy się długo. W moich oczach pojawiła się iskierka, a potem wybuchnęła i moje oczy świeciły jak lampki choinkowe. Gdy skończyliśmy usiadłam Lukowi na kolanach. Chłopaki się na nas patrzyli, w końcu Ashton rzucił
- Mówiłem, laska do pieprzenia
Wstałam i chwyciłam broń
- Przez te kilka tygodni straciłam sumienie i współczucie, dla osób, które mnie przezywają. Uwierz mi nie chcesz, wiedzieć, jak to jest gdy Śmierć się na tobie odgrywa
- Chcę
- Okey, lekcja poglądowa. Najpierw postrzelę cię w obie stopy, potem piszczele i uda. Potem brzuch i klatka piersiowa. Potem tuż obok serca, abyś umierał 3 godziny w największej agonii. Na koniec podpalę cię i spalę żywcem. Taką śmierć mogę Ci zafundować jeżeli się nie zamkniesz.
 

 
Może się mylę
Ty decydujesz
Powinnam być silniejsza
Tak, kłamałam
Nikt mnie nie zdobył tak jak Ty
Nie można było wtedy trzymać cię
Skąd mogłam wiedzieć, co masz na myśli
Nie było przyjaciela do porównania do
Między nami jest góra
Ale jednej rzeczy jestem pewna
Że wiem co czuję do Ciebie

Czy możemy powtarzać wczoraj w kółko
Bo wiem co czuję do ciebie teraz
Byłam głupia, byłam w błędzie
Zawiodłam Cię
Ale wiem co czuję do ciebie teraz

Założę się, że ma jeszcze jedną szansę
Nie pozwól, by nasz następny pocałunek był naszym ostatnim
Jestem poza moim umysłem tylko po to by pokazać Ci
Wiem, że wszystko się zmienia
Nie obchodzi mnie gdzie nas to zabiera
Bo wiem co czuję do Ciebie

Czy możemy powtarzać wczoraj w kółko
Bo wiem co czuję do ciebie teraz
Byłam głupia, byłam w błędzie
Zawiodłam Cię
Ale wiem co czuję do ciebie teraz

Nie było dnia który mnie minął
Nie było dnia który mnie minął
Kiedy nie myślałam o Tobie
I nie poruszając się
Ponieważ wiem że jesteś jedynym
I nie mogę trwać bez Ciebie

Czy możemy powtarzać wczoraj w kółko
Bo wiem co czuję do ciebie teraz
Byłam głupia, byłam w błędzie
Zawiodłam Cię
Ale wiem co czuję do ciebie teraz (x 2 )



Ale wiem co czuję do ciebie teraz
Tak, wiem co czuję do ciebie teraz
(wyobraźcie sobie, że to śpiewa Sara)

Chodzę i nucę nową piosenkę kilka godzin. Jak mam się teraz zachowywać? Nucę i nucę, jakbym była w jakiejś ekstazie... Zeszłam na dół i zobaczyłam coś co mnie zaskoczyło. W progu mojego domu Luke całował jakąś dziewczynę... Szybko bezszelestnie pobiegłam na górę i przebrałam się w coś wygodniejszego




Wzięłam portfel i wpakowałam tam pieniądze. Zbiegłam na dół, a on nadal tam z nią stał. Wkurwiłam się i przecisnęłam obok nich. Nie brałam wozy. Tylko telefon, pieniądze i słuchawki. Zaczęłam biec i nie przestawałam przez długi czas.
Dobiegłam do jakichś opuszczonych melin, więc tam się zatrzymałam. Po moich policzkach spływały łzy, ale nie mogłam nic z tym zrobić. Gdy w końcu skończyłam włączył mi się tryb apatii. Wyszłam i poszłam, na ulicę, na której zawsze sprzedają dragi. Kupiłam jak najwięcej. Zapłaciłam i poszłam przed siebie...

_____ Kilka tygodni później____
Pieniądze mi się skończyły i jestem na narkotykowym głodzie. Patrzę na siebie w lustrze i nie widzę szczęśliwej dziewczyny sprzed tamtego zdarzenia. Ta dziewczyna jest chorobliwie chuda, ma podarte i brudne ubrania. Wory pod oczami i zero iskry w oku. Włosy w nieładzie związane w kucyk. Wyszłam z toalety na dworcu, na którym obecnie mieszkam i poszłam dalej, wędrowałam po całej Australii, a teraz wróciłam do miasta, z którego chciałam się wyrwać. Wszystkie osoby przypominały mi tylko jego. Telefon sprzedałam, żeby kupić dragi. Słuchawki zabukowałam w tej melinie, żeby nie sprzedać. Szłam przed siebie ulicą, na której widzę znajome twarze, ale oni nie poznają mnie. No tak, wyglądam jak pierwszorzędna menelka. Wtedy go widzę, oddech mi przyśpiesza, ale muszę się schować, ale nie mogę oderwać od niego wzroku. Jest pobladły i nie wygląda tak jak kiedyś. Zauważył mnie i zawołał moje imię, wtedy oprzytomniałam i pobiegłam w przeciwną stronę, tylko nie do niego. Nie teraz, muszę spieprzać. Biegłam niestrudzenie przed siebie... Udało mi się go zgubić, wtedy widzę mojego ulubionego dilera. Wołam, go, a on podchodzi.
- Czy to ty Śmierć? - pyta zszokowany
- Tak - pokazuję tatuaż - masz jakieś dragi? Narkotyki... cokolwiek
- No, mam - powiedział
- A, mogę zapłacić kiedy indziej? Wiesz, że oddam, zawsze oddaję - powiedziałam
- Masz
Wepchnął mi cały zapas w rękę i odszedł. Od razu poszłam na domki, aby wypalić jak najwięcej.
Zostawiłam sobie trochę na później i zaczęłam dalej chodzić, jak wcześniej. Apatia mnie dręczyła. Gdy zobaczyłam Ashtona zszokowało mnie, że wyglądał podobnie do Luke'a wymizerniały. Odwróciłam się, ale za mną stał Clifford. Zasadzka! Pobiegłam w bok i kluczyłam pomiędzy wszystkim co się dało, ale zbliżali się niemiłosiernie. Wbiegłam w zaułek i zobaczyłam, że stoją przede mną. Spanikowana patrzyłam na nich i szukałam jakiegoś wyjścia. Zauważyłam schody przeciwpożarowe, więc podskoczyłam i podciągnęłam się na górę. Szybko uciekałam dachami, a potem szybko skierowałam się w stronę domków. Tam wyjęłam narkotyki i wzięłam resztę. Strasznie się zmęczyłam i byłam nieświadoma swoich poczynań. Wyszłam na dwór i zarzuciłam kaptur na głowę. Poszłam przed siebie, ale oni już czekali. Kurwa!
Uciekałam, ale szybko zagonili mnie w ślepą uliczkę. Tym razem nie miałam gdzie uciec. Nie miałam pistoletu, więc nie mogłam im grozić.
- Nie zbliżajcie się - powiedziałam groźnie, chwytając jakiś pręt
Teraz dopiero się im uważniej przyjrzałam. Wyglądali tragicznie. Wychudli z worami pod oczami, ale nie tak strasznie jak ja. Wory pod oczami, zero błysku w oku. Zero uśmiechu, włosy postrzępione i potargane. Ubrania porwane i brudne, cała jestem brudna. Nie wiem, jak tak wytrzymuję. Ręce mi się trzęsły. Nie wezmą mnie żywcem. Nie chcę tam wracać.
- Sara, spokojnie - powiedział Calum
- Spokojnie?! Jaja sobie ze mnie robicie? Pozwólcie mi odejść
- Nie - powiedział Luke, który wparował do zaułka
W moich oczach pojawiły się łzy. Nie, nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie

W mojej głowie była jego twarz
- Nie podchodź do mnie - powiedziała drżącym głosem
- Dlaczego uciekłaś?
- Kurwa! Ty jesteś cholernie tępy. Przez dobre 30 minut stałeś w drzwiach i całowałeś inną. Nie wracam z wami - powiedziałam
- Wracasz - powiedział groźnie
- Nie, nigdzie nie idę. Dobrze mi tak jak teraz
- Dobrze?! Mieszkasz w jakiejś melinie. Jesteś brudna i wychudła, masz wory pod oczami...
- Dobrze mi tak jak teraz, a teraz sorry muszę stąd odejść
Czułam jak zbliża się wybuch. Głód powoli się zbliżał, wolno, ale w końcu przyjdzie.
- Zaraz, będę na głodzie odsuńcie się
- Ty bierzesz?
- Tak - powiedziała prosto - Nie jem, nie piję, nie przebieram się. Ja praktycznie nie żyję. Zniszczyłeś mi życie. Pogódź się z tym...
- Nie! Przez te tygodnie, każdy z nas martwił się o ciebie. Nie śpimy po nocach
Upadłam na kolana i po moich policzkach spłynęły łzy. On podszedł do mnie i przytulił mnie, a ja odpłynęłam...
 

 
No tak, kiedy rozdział? Jak to kiedy? W późnych godzinach nocnych XD

Znowu wpis, ale taki luźny XD
Jak wam się podoba, że jest trzy dni laby?
Oprócz tego chyba zaraz się zacznę śmiać, bo oglądam SerafinaTV Piszę i oglondam. To się nazywa wszechstronność. Piosenka dnia:

Detmi - Kłamałaś

Cóż, genialne

Ulubiony film:
Another Cindrella Story Selena Gomez w głównej roli XD

Coś jeszcze??
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam, siedzę z koleżanką i oglądamy SerafinTV
Polecam, beka XD

lub:



lub:



Ps: Pozdro z podłogi XD

 

 
Oficjalnie was przepraszam, bo dawno nie było wpisu, ode mnie
Straciłam na chwilę lapka (była awantura), ale już go odzyskałam i nie oddam. (Mój skarb)

 

GRY